Z pamiętnika hipochondryka
Od czwartku leżę w szpitalu. W południe zjadłem ostatni posiłek przed zabiegiem. Jutro operacja. Pozostaje mi czekanie...
Na opiekę tu nie mogę narzekać. Śniadania i kolacje może skromne, ale obiady solidne, wiec nawet szpitalne żarcie co najmniej wystarczające.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i jutro o tej porze będzie już dawno po wszystkim.
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
13 stycznia 2008 13:17:40
Trzymaj się. I wracaj szybko do zdrowia. Aleś Ty dzielny… ja bym miała stracha jak cholera.