Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

O krojeniu coś więcej

Niektórych pewnie interesuje co to właściwie jest za zabieg, na który się decyduję. Sam chciałem jeszcze poczytać na ten temat i znalazłem parę artykułów zawierających mniej-więcej to, co mi wczoraj neurochirurg powiedział. Artykuły raczej po angielsku, po polsku nic takiego o mikrodyskektomi nie znalazłem. Z artykułów które przejrzałem najciekawszy wydaje się Lumbar Microdiscectomy z serwisu eSpine, który zawiera prawie dokładnie to, co wczoraj przedstawił mi lekarz. Polecam wszystkim zainteresowanym. Są tam też obrazki ;-)


Komentarze

Khorne

08 stycznia 2008 16:15:49

mikrodyskoteka? BP, NMSP

oleś

08 stycznia 2008 17:11:08

uuu jak są obrazki to idę pooglądać:)

Kasia

08 stycznia 2008 17:37:55

nie w moim guście coś ta sztuka plastyczna;)

Refresh

08 stycznia 2008 21:57:51

Buu, a myślałem że to zdjęcia będą xP

Arietta

08 stycznia 2008 22:19:13

Całe szczęście, że to nie zdjęcia:)

Jajcuś

08 stycznia 2008 22:30:07

Zdjęcie rany mogę opublikować po zabiegu… ;-)

Refresh

08 stycznia 2008 22:31:11

Poproś o nagranie zabiegu, to byłoby coś __

s

08 stycznia 2008 22:33:40

Już się zdecydowałeś ? A rehabilitacja ?

s

08 stycznia 2008 22:34:29

link do mnie to ssb.jogger.pl źle mi sie wpisało ;>

s

08 stycznia 2008 22:36:37

W sumie potem można nawet sport na poważnie uprawiać, niemniej znajomy fachman od kręgosłupów tak opierniczał jakiegoś maratończyka że dał sobie usunąć że przez ścianę słyszałem ;>

s

08 stycznia 2008 22:39:39

sorki za flooda ale jeszcze sobie popisze ;p

konsultowałeś się z odpowiednimi osobami czy Twój przypadek podlega takim czy innym zabiegom rehabilitacyjnym (z tego co wiem to większość podlega), w sumie chyba jest w miarę dobrze, wstajesz i masz czucie w kończynach ;p

oleś

08 stycznia 2008 22:45:17

Obawiam się, że Jacek już śpi…:)

s

09 stycznia 2008 00:30:24

Fucktycznie chyba śpi. Mnie jego kłopoty sprowokowały do wyprodukowania wpisu bo też miałem problemy z kręgosłupem i to nie raz.

Jajcusia zachęcam do przeczytania ostatniego akapitu owego wpisu:
http://ssb.jogger.pl/2008/01/#hipch_ostatni_akapit

Jajcuś

09 stycznia 2008 08:18:25

s: Jakbyś przejrzał mojego bloga, to dowiedziałbyś się, że byłem u wielu lekarzy, i rehabilitację też zaliczyłem (ostatniej serii zabiegów nie dokończyłem, bo się ruszać nie mogłem i wylądowałem na izbie przyjęć). I po pół roku „leczenia” zachowawczego mam dosyć. Ty piszesz o kręgarzu, który opieprzył kogoś, że dał sobie wyciąć dysk. Ja słyszałem o neurologach i neurochirurgach opieprzających pacjentów, że się załatwili wizytą u kręgarza…

s

09 stycznia 2008 12:21:08

właśnie kliknąłem kategorię „zdrowie”, wcześniej widziałem tylko kilka wpisów w tym temacie, o nerwobólach czytać nie lubię ;> prędzej czy później będę miał powtórkę z rozrywki bo sie do zaleceń nie stosuję..

hm, jeśli chodzi o „kręgarzy” to są różni, osobiście nie znam nikogo kto by chodził do kowala, to też lekarze tyle że przeważnie ortopedzi choć kto wie może jakiś neuro też by się znalazł... a że się różni habilitowani nie lubią i na siebie wjeżdżają to normalka ;p

Btw, podziwiam Twoją odwagę, nie wiem czy bym palca powierzył randomom a Ty chodzisz po przychodniach z kręgosłupem…

Po przejrzeniu wpisów wstecz do 4 sierpnia, czarno widzę rehabilitację z tego względu że Ci się już chyba dawno wyczerpała cierpliwość... Udana operacja gwarantuje wyraźną poprawę (póki Ci następny nie wyskoczy ;p) a z rehabilitacją różnie bywa (kolega z liceum dalej jest niezadowolony bo go boli i spać czasem nie może… tylko jakoś zapomniał że wcześniej nie mógł wstać a teraz gra w hokeja ;p). Wywalenie amortyzacji nie wyklucza człowieka z aktywnego życia (spotkałem m.in. maratończyka i kafelkarza ;) po operacji), ale do specnazu to Cię już nie wezmą ;(

Z któregoś wpisu: „Co gorsza, nie mam powodów jej nie wierzyć... wcześniej googlałem dużo na ten temat i właściwie wszystko sprowadzało się do tego samego: jak się kręgosłup zacznie psuć, to pozostaje minimalizowanie i unikanie bólu”
ja się dwa razy ze stanu kiepskiego doprowadziłem do idealnego (zero dolegliwości). Teraz czuję dyskomfort ale mogę dźwigać i pracować w niewygodnych pozycjach. Niestety jest tak że po odpowiednio długim czasie
nicnierobienia zabawa zaczyna się od nowa…

D4rky

09 stycznia 2008 15:22:31

lobotomia?

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...