Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Powrót na stronę główną

Z pamiętnika hipochondryka

Od ponad tygodnia codziennie wyczekuję pielęgniarki i zastrzyku jak wybawienia. Ostatnio nawet dało się po tym żyć: kaczki już nie potrzebuję, nawet udało mi się dwa razy wykąpać i ogolić. Ale jednak boli cały dzień. I w nocy. Wieczorem (około 23:00) łykam parę tabletek (rozluźniająco/uspokajających) i przesypiam... do 2-3 w nocy. Wtedy jeszcze przeciwbólowa, czasem żonka mi plecy nasmaruje jakimś żelem... no i ostatnio nawet prawie do 7:00 dosypiałem (wcześniej najwyżej do piątej). Rano troszkę lepiej, bo można się czymś zająć (chociażby jakimiś głupotami w TV) no i coraz bliżej zastrzyk (około dziesiątej).

Niby poprawa jest, ale marna. A jutro ostatni zastrzyk. Boję się. Boję się, że będzie gorzej, a przecież teraz ledwo się trzymam. Boję się, że będę musiał się w końcu ruszyć. I nie tylko do kibelka, ale do Bytomia, na konsultację neurochirurgiczną. Przerażają schody z trzeciego piętra. Jeszcze bardziej jazda samochodem (w końcu zaczęło mi się pogarszać od wycieczki do Koźla). Przeraża powrót. Właściwie najmniej boję się tego, że może mnie czekać operacja.

Wiem, że panikuję. Sam widzę, że jak się uspokoję i rozluźnię, to boli mniej. Już myślałem, że pod prysznicem nie wytrzymam drugiego mydlenia głowy, ale jak wyszedłem, to spokojnie jeszcze zdołałem się ogolić. Nie wiem na ile boli chory kręgosłup, a na ile chora psychika, ale jednak ból to ból. I trudno liczyć na to, że jak będę miał gdzieś jechać, to będę wyluzowany.

Oprócz leków na tą dyskopatię łykam Deprim... boję się, że bez tego już całkiem bym się załamał i 24h/dobę tylko ryczał w poduszkę...

Powinienem zgłosić się do neurologa w celu kontynuacji leczenia. Zadzwoniłem nawet do przychodni, ale prosząc o innego lekarza (w końcu w szpitalu zasugerowali, że dotychczas byłem źle leczony). Zarezerwowałem termin: 19 lutego. Przynajmniej coś mnie na chwilę rozśmieszyło... Ale coś wcześniej i tak będzie trzeba znaleźć. Niestety pani, która badała mnie w szpitalu, nie przyjmuje prywatnie.

Wygląda na to, że znacznie łatwiej będzie z neurochirurgiem... tylko daleko. :-(

Jeszcze tylko wrócę do mojej wizyty w szpitalu. Muszę przyznać, że tam zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie. Niezwykle miły personel. Od pana, który przewiózł mnie na wózku, przez pielęgniarkę w izbie przyjęć, która nawet próbowała mnie rozmową zabawiać, inną, która mi zupkę dała (porządny krupnik, a nie wodę na kaszy, jaką w szpitalu wojskowym dawali) widząc ile tam leżę, po panią doktor, która mnie zbadała i wyjaśniła sporo więcej niż poprzednia neurolog. Aż chciało mi się tam zostać, co jednak pani doktor wybiła mnie i żonie z głowy (pewnie słusznie). Na marginesie dodam, że ten szpital jest od niedawna prywatny, aczkolwiek nie sądzę, żeby to w tym przypadku miało znaczenie.


Komentarze

lemiel

15 grudnia 2007 11:39:22

Pozostaje nam trzymać kciuki. Zdrowiej!

Kasia

15 grudnia 2007 11:42:09

kurcze, przede wszystkim to się nie załamuj, bo jak Ci psycha siądzie, to i najmniejsze złe objawy mogą okazać się nie do zniesienia (mam mamę w szpitalu przed operacją, też z tym walczę u niej).
i kciuki, żeby Cię w końcu leczyli skutecznie!

Arietta

15 grudnia 2007 11:46:29

Jajcuś... no trzymaj się jakoś. Musisz w końcu to cholerstwo pokonać a już bliżej, niż dalej. Powodzenia i zdrówka.

kalma

15 grudnia 2007 12:03:44

http://www.samoleczeniebsm.pl/ – google Ci to dopasowało do wpisu. Może spróbujesz? :)

The Undefined

15 grudnia 2007 12:04:14

Trzymaj się :)

Refresh

15 grudnia 2007 12:12:01

Fighto…da yo! ;)

Jajcuś

15 grudnia 2007 13:02:05

kalma: rzeczywiście fascynujące…
Chyba wypróbuję to „ Competitive Ad Filter” w AdSense, bo są rzeczy, których na swoim blogu nie mam zamiaru promować...

kalma

15 grudnia 2007 13:12:30

No nie mów, że nie przekonał Cię list Edmunda Maliny :-D

Piotr Hosowicz

15 grudnia 2007 13:14:50

Jajcuś, trzymaj się!

ein

15 grudnia 2007 13:24:46

heh, szybkiego powrotu do zdrowia! bedzie dobrze!

Krystek

15 grudnia 2007 16:45:05

Walcz dzielnie z bólem pleców.

cinnamon

15 grudnia 2007 23:32:23

Współczuję Ci Jajcuś – sama mam to samo co Ty i przyznaję, że najciężej jest jak oprócz bólu dokuczają zmartwienia i siada psychika; wtedy nie pomaga żadna tabletka. Trzymam kciuki za lepsze samopoczucie i wyzdrowienie :-)

maz

16 grudnia 2007 09:48:39

Przypadkiem znalazłem i pomyślałem o Tobie (i małżonce:D) ;)

http://zdrowie.onet.pl/1458030,2042,,,,dlaczego_unikam_seksu,seks.html

Ika

16 grudnia 2007 10:39:39

maz: a dziękuję ;->

Kasia

16 grudnia 2007 12:33:04

o rany… to maz żyje!!!:D

kalma

16 grudnia 2007 13:22:40

Jajcuś: Daj znać jak pomogła Ci nowa terapia zasugerowana przez meza ;)

Arietta

17 grudnia 2007 13:46:33

Ika: jak Jajcuś weźmie sobie do serca rady z artykułu od Męża, to jesteś uratowana;)

Ika

17 grudnia 2007 13:49:01

Arietta: ja będę uratowana jak go wyleczą :>

oleś

17 grudnia 2007 17:32:38

Ho, ho maz, pozdrowienia dla szanownej małżonki:D

Kasia

17 grudnia 2007 19:52:58

Ola, wreszcie! dzięki, że odczarowałas nam maza z Męża:P

oleś

17 grudnia 2007 20:04:16

Kasik, myślisz? To Ciebie zaczaruję w żabkę:)

Kasia

17 grudnia 2007 20:05:24

oki – pod warunkiem, że jakiś książę jest na podorędziu;)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Markdown

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI