Z pamiętnika hipochondryka
Krótko, bo z komórki.
Od wczoraj leżę. Dostałem worek nowych leków -- nie pomagały. Dzisiaj wylądowałem w szpitalu. Dostałem zastrzyk, kroplówkę i relanium. Dalsze leczenie w domu, gdzie już jestem. Boli cały czas, żonka kupi kaczkę, bo kibelek przeraża.
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
07 grudnia 2007 14:50:26
Oj. :(
Zdrówka, Jajcusiu!