Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Z pamiętnika hipochondryka

No to byłem dzisiaj z wynikami rezonansu u neurologa. Pani doktor powiedziała, że tak jak sądziła, to wypadnięty dysk (wcześniej nie byłem pewien, czy przepuklina jądra miażdżystego to rzeczywiście to). Powiedziała, że neurochirurdzy i ortopedzi czasem takie coś operują (ortopedzi podobno lepiej), ale ona nie zaleca. Mnie też się na stół operacyjny nie spieszy. Więc dalej to samo leczenie: leki przeciwzapalne, rozluźniające, rehabilitacja. Mam chodzić na basen i się oszczędzać. Z nowości dostałem tylko zlecenie na sznurówkę lędźwiową (taki gorset).

Z przychodni do apteki po leki i do NFZ po podbicie zlecenia. W NFZ oczywiście okazało się, że brakuje pieczątki (już po drodze się tego obawiałam) i niech pan tam podskoczy do rejestracji, to niedaleczko. Niedaleczko k... Niedaleczko to było, jak mnie nic nie bolało. Ale w sumie daleko też nie było, więc w miarę szybko to załatwiłem. Z NFZ prosto do sklepu medycznego, gdzie sobie rzeczony gorsecik kupiłem. Na miejscu przymierzyłem dwa: M i L, ostatecznie przyjąłem, że na te święta mi brzuch nie urośnie. ;-). Większą część ceny (90zł) zapłaciło NFZ, na szczęście, bo to nie takie tanie zabawki. Pani mi nawet taki gorset za 500zł wychwalała, ale to chyba było więcej niż mi potrzeba.

No cóż... teraz już pozostaje tylko grzecznie stosować się do zaleceń i czekać aż przejdzie...


Komentarze

Arietta

27 listopada 2007 15:24:50

Zaraz zaraz…. czyli to TYLKO WYPADNIĘTY DYSK??

Jajcuś

27 listopada 2007 15:25:57

Tak. „Tylko” wypadnięty dysk. Podobno coraz częstsza dolegliwość młodych ludzi…

Arietta

27 listopada 2007 15:26:35

Mi kolega – rehabilitant nastawił. Miałam to i pomogło od razu.

Jajcuś

27 listopada 2007 15:28:01

To pewnie było coś innego. „wypadnięty dysk” to nie jest fachowe określenie i pewnie różne rzeczy bywają tak nazywane. Poza tym, taka przepuklina może być w różnych miejscach i w różnym nasileniu.

Mateusz Papiernik

27 listopada 2007 17:25:11

Wiesz – moze byc mniej wypadniety dysk i bardziej wypadniety dysk ;) A moze nawet hiper ultra wypadniety dysk, znajac nomenklature medyczna ;) W kazdym razie, zdrowia i coraz lepszego samopoczucia z czasem Jajcuś! :)

kalma

27 listopada 2007 17:35:06

Jak Jajcuś ledwo do rejestracji doszedł, to stawiam że ma coś pomiędzy hiper a hiper ultra wypadniętym dyskiem ;)

Jajcuś

27 listopada 2007 18:35:54

kalma: z tym „ledwo do rejestracji doszedł” to przesada… po prostu nie uśmiechało mi się kuśtykanie tam i z powrotem… Myślę, że to najwyżej semi ultra wypadnięty dysk ;)

Mateusz Papiernik

27 listopada 2007 18:37:30

Zaraz dojdziemy do „wypadniety dysk release candidate 2” ;)

Jajcuś

27 listopada 2007 18:39:39

O nie! Żadnych kolejnych, „lepszych” wydań sobie nie życzę! ;)

Mateusz Papiernik

27 listopada 2007 18:40:17

Ostatni wpis w SVNie ma date sprzed pol roku, a projekt ma status „orphaned” ;-)

oleś

27 listopada 2007 22:12:50

uuu współczuję, zdrowiej nam:)

maz

28 listopada 2007 00:22:47

Życzę zdrowia.

aliceq

29 listopada 2007 11:08:38

z kazdym dniem mam wieksze wyrzuty sumienia ze bedac w osrodku wypadlo mi z glowy ze cos Ci bylo.. i ze nie wiedzialam i.. ze Ty skubany wsiadles w to auto wtedy ehh.

Zdrowiej swirusie zdrowiej.

Arietta: nie „tylko” – wyżej Ci już wyjaśnili.. Z tego co widze i co czytalam to Jajcusiowi zrobiło się „ała” potem wypadlo, potem skrzywdzilo tkanki dookola..

Wniosek z tego taki ze.. za duzo komputerka, zle krzeselko itp. Gorsecik dobra rzecza – moja mama ma taki sam :) Musisz strasznie seksownie wygladac :D

Jajcuś

29 listopada 2007 11:12:43

aliceq: Nie rób sobie wyrzutów! To był moja własna, świadoma decyzja. Akurat wtedy czułem się całkiem nieźle i ta wycieczka mi nie zaszkodziła. A ile można się wylegiwać w domu i unikać samochodu jak ognia? No i świrus we mnie domagał się jakiegoś występku… :)
A, że to było trochę nierozsądne, to mi potem żonka, na swój sposób, wyjaśniła… ;)

aliceq

29 listopada 2007 11:15:19

nieee nie zaszkodzila wcale ;) spytaj sie swojego jadra miazdzystego ;)

Arietta

29 listopada 2007 16:49:58

Wiem już, że to nie tylko.. wiem dobrze. Co nie znaczy, ze wolałabym, żeby było to ‘tylko’.. bez tych dodatkowych ‘atrakcji’.

Jajcuś

29 listopada 2007 16:59:43

Arietta: Muszę przyznać, że Twój pierwszy tutaj komentarz mnie nieco wkurzył (od miesięcy latam po lekarzach, przed sobą mam wizję operacji, a tu mi ktoś pisze, że „to tylko wypadnięty dysk”), ale też popchnął do kolejnego szukania informacji na ten temat…
I raczej większość, jako-tako wiarygodnych, źródeł podaje, że przy przepuklinie jądra miażdżystego (wypadniętym dysku) wszelkie „nastawianie” jest raczej niewskazanie, a nawet niebezpieczne. Są komentarze ludzi, którym taki zabieg pomógł... ale są też takich, których posłał wprost na salę operacyjną... Ja raczej zaufam swoim lekarzom i nie będę ryzykował „prostych rozwiązań”.

Arietta

29 listopada 2007 17:03:04

No rany.. nie znam się na medycynie. Nie miałam też pojęcia, że wypadniecie dysku może mieć takie skutki. Poza tym wiem dobrze, że latasz… dziwiłam się tylko, że ktoś nazwał ‘wypadnięciem dysku’ taką przypadłość, która meczy Cię niemiłosiernie od dłuższego czasu a mnie kojarzyła się dotychczas z jednorazowym nastawianiem podczas masażu.. Może źle się wyraziłam.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...