Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Oszukany przez bankomat, c.d.

Ciąg dalszy moich przygód z bankomatem. Dzisiaj przyszło do mnie pismo z banku:

Szanowny Panie,

W nawiązaniu do Pana reklamacji, dotyczącej częściowej wypłaty z bankomatu uprzejmie informujemy, że Pana reklamacja jest niezasadna.

W dniu 31-08-2007 r. o godz. 18:06 miała miejsce transakcja na kwotę 500,00 PLN w bankomacie mieszczącym się w Gliwicach przy ul. Kozielskiej 89. Transakcja ta zakończyła się wypłatą żądanej gotówki i słusznie obciążyła Pana rachunek.

Informując o powyższym pozostajemy

z poważaniem,

Bank Polska Kasa Opieki S.A.

Ciekawe skąd ta pewność. Jakie procedury ją zapewniły? Pewnie tylko przeliczyli pieniądze które zostały w bankomacie. A co, jeśli człowiek napełniający bankomat na półeczkę z banknotami stuzłotowymi zamiast dwóch stów położył dwie piędziesiątki, a stówę włożył sobie do kieszeni? Po mojej wypłacie ilość pieniędzy w bankomacie zgadzałaby się z tym, co powinno tam być. Czy banki się jakoś zabezpieczają na taką ewentualność? Jak?

Pewnie mógłbym próbować pisać kolejne pisma... ale dla tych 100zł to mi się nie chce. Najgorsze, że podejrzany bankomat mam najbliżej i raczej nie zrezygnuję z korzystania z niego. Przynajmniej nie przed kolejną wpadką.

14 komentarzy do wpisu „ Oszukany przez bankomat, c.d.”


Z pamiętnika hipochondryka

Dzisiaj byłem u lekarza w poradni rehabilitacyjnej. Zostałem zapisany na prąd elektryczny, laser i na ćwiczenia. Pani doktór stwierdziła, że mam się dużo ruszać (ale gdy mocno boli, to rzeczywiście nie), że w ogóle będzie tego coraz więcej, bo teraz młodzież unika ruchu jak może itp. Co ciekawe, ta pani, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich lekarzy, zauważyła nieprawidłowość na zdjęciu RTG (zwężenie przestrzeni między dwoma kręgami).

Spytałem się co z lekami, które mi się kończą. Podobno lepiej unikać, bo to straszne świństwo (wrzodogenne), ale jak nie będę mógł wytrzymać, to mam się zgłosić do swojego lekarza po dokładkę. Na konie będę mógł wrócić, ale dopiero jak mi przejdzie. Po serii zabiegów powinno być lepiej, jak nie będzie, to mam się zgłosić po kolejną...

No cóż. No to od osiemnastego dam się kopać prądem, prześwietlać laserem i męczyć na gimnastyce. Ciekawe co z tego wyniknie...

10 komentarzy do wpisu „ Z pamiętnika hipochondryka”



Jesteście obserwowani...