Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Kopalnia wspomnień

Wczoraj, po raz kolejny, zajrzałem do serwisu nasza-klasa.pl (ale nie o tym serwisie ma być ten wpis). Tym razem znalazłem tam swoją klasę z technikum i jednego kolegę, który ją dodał. W pierwszym momencie nie kojarzyłem kolegi, ale w końcu sobie przypomniałem kto to. Szukałem też klasy z podstawówki, ale nie było jej w systemie. Chciałem dodać, ale nie pamiętałem do końca, czy to było a, czy c (a może najpierw c, potem a?). Uznałem, że muszę to gdzieś sprawdzić...

...i tak znalazły się moje stare archiwa (żona wyciągnęła z jakiejś szafki), a tam: koperta z biletami na różne koncerty, na których się kiedyś bawiłem, legitymacje szkolne, zdjęcia grupowe ze szkoły (w tym jedno, które udzieliło mi poszukiwanej informacji), stara korespondencja, jakieś dokumenty medyczne, życzenia od kolegów z okazji 20. urodzin na żółtych kartach do dziurkowania itp.

Wśród tych papierów znalazłem też początki moich dzisiejszych problemów zdrowotnych – ostatnia notatka, sprzed 10 lat, na karcie zdrowia dziecka (czy jak to się tam nazywa, ja już wtedy dzieckiem nie byłem) mówi: rozpoznanie: okrągłe plecy, zalecenia: ćwiczenia + basen. Gdybym wtedy to potraktował poważnie i zastosował się do zaleceń, to pewnie teraz bym tak nie cierpiał...

Jednak najwięcej wzruszeń dostarczył plik kopert i kartek pocztowych. Od dziewczyn. W większości od Agnieszek (chyba nie bez powodu żona jest uczulona na to imię ;-)). Ale były też tam listy od mojej niewątpliwie pierwszej miłości (Moniki), nawet nie pamiętam jakim cudem je otrzymałem, skoro nie byłem w stanie do niej słowa powiedzieć nawet, a co dopiero adres przekazać (dwuletni związek ograniczał się głównie do mojego gapienia się na nią przy przypadkowych spotkaniach, albo wzdychania pod jej oknem...). Była tam też kartka walentynkowa od zgadnij kogo (chyba nigdy się tego nie dowiedziałem) i listy od dwóch Iwon (kuzynki i znanej wam już Iki). Widząc korespondencję od Beaty, czy Justyny musiałem sobie chwilę przypominać, kto to...

Justyna to przecież była chyba jedyna osoba, z którą potrafiłem godzinami przez telefon gadać. Nigdy nie byliśmy parą, była raczej dla mnie przyjaciółką, której się mogłem wygadać, także z moich problemów sercowych. Parę razy się spotkaliśmy, wiele razy rozmawialiśmy przez telefon, najwyraźniej zdarzało się i nam do siebie pisać... w pewnym momencie ona poznała jakiegoś policjanta, ja swoją obecną żonę... i straciliśmy ze sobą kontakt.

Beata to był raczej mniej znaczący epizod w moim życiu, ale wspominam go, jako ciekawą historię. Kolega z podstawówki (ale już parę lat po zakończeniu tej szkoły) chciał mnie chyba z nią zeswatać (Beata była bliską koleżanką jego przyjaciółki). Były z dwa wspólne ogniska, podwójna randka w kinie, kilka namiętnych pocałunków... i w końcu Beata stwierdziła, że nic z tego nie będzie. Jakiś czas później kumpel mnie spotyka, i mówi jak mu przykro, że mi z Beatą nie wyszło, próbując mnie pocieszyć... a ja się powstrzymywałem, żeby nie wybuchnąć śmiechem, bo właśnie wracałem, w świetnym humorze, z jednej z pierwszych randek z moją obecną żoną. :-)

Zaskoczyła mnie trochę ilość poczty od Agnieszki z Olecka. Na jednej kartce rozśmieszył mnie tekst wylewny to ty nie jesteś – typowa odpowiedź na moją twórczość, od wypracowań w szkole, przez listy, po e-maile. Ta Agnieszka, mimo mojej słabości do dziewcząt o tym imieniu, nie trafiła nigdy na listę moich wielkich miłości, ale nie zaprzeczę, że bardzo miło wspominam czas spędzony z nią przy okazji Przystanku Olecko. No i ilość poczty też coś znaczy... że komuś się chciało do mnie pisać... ;-).

Przy okazji przeglądania tych pamiątek, przypomniały mi się też dziewczyny, po których żaden ślad nie został, jak Joasia z Bytomia, pierwsza dziewczyna, z którą się całowałem. Po innych został tylko, nigdy nie wykorzystany i pewnie nieaktualny adres (karteczka z tymi adresami od razu skojarzyła mi sie ze Spisem cudzołożnic, chociaż to bardzo niewinne znajomości były): Marzena z Gołdapi (to był chyba typowy krótki wakacyjny romans tyle, że z ferii zimowych), Renia (ciekawe co u niej, bo miała problemy z alkoholem i narkotykami), Julia (ale obciach -- poryczałem się na randce z nią)... Oj, nazbierało się tego. A przecież, głównie przez moją nieśmiałość, bardzo ograniczone były moje kontakty towarzyskie...

Te wszystkie znajomości, miłostki i przyjaźnie na pewno miały jakiś wpływ na to, jaki jestem. Bez tego pewnie nie mógłbym stworzyć związku takiego, jak teraz z Iką, a nawet mógłbym sie nie zorientować, na jaki skarb trafiłem. Teraz to przeszłość... ale powspominać czasem miło. Z drugiej strony, też trochę strach przypomnieć sobie jakie głupoty kiedyś robiłem, czy co do mnie dziewczyny pisały... dlatego nie odważyłem się zajrzeć do środka tych listów.

Tak się zastanawiam, czy nie odnowić części z tych znajomości. Tych mniej namiętnych, bo już się przekonałem, jak kontakt (mailowy i GG) po latach, z dawną miłością (która kiedyś rzuciła, a teraz wyznaje miłość) może namieszać... Głównie z ciekawości co u nich, i czy technicznie ponowny kontakt jest możliwy (adresy i nawet nazwiska raczej nieaktualne). Znalezienie dawnej korespondencji, to całkiem niezły pretekst...


Komentarze

AlchemyX

18 października 2007 12:13:23

Nieśmiały a taka długa lista :P

Arietta

18 października 2007 12:41:53

‘A przecież, głównie przez moją nieśmiałość, bardzo ograniczone były moje kontakty towarzyskie…’ – i komentarz, jak wyżej:P

‘...Bez tego pewnie nie mógłbym stworzyć związku takiego, jak teraz z Iką, a nawet mógłbym sie nie zorientować, na jaki skarb trafiłem.’ – a to święta prawda.

A odnawiać? Z sentymentu? Bo Ci się przyjemnie zrobiło wspominając? Nie wiem czy to ma sens…

Nie znałam kart dziurkowanych…

EDIT: aleś mi zrobił frajdę z tą stronką nasza-klasa:) Znalazłam siebie:)

Jajcuś

18 października 2007 13:04:11

Arietta: O podobną frajdę chodziłoby w tym „odnawianiu”. No i o ciekawość, jak już napisałem. Ale skoro Ika na ten pomysł krzywo patrzy, to sobie raczej odpuszczę...

Arietta

18 października 2007 13:07:00

Ja bym też krzywo patrzyła, nie dziwię jej się;)

AlchemyX

18 października 2007 13:08:11

A tam co może zostać po tylu latach, przecież chyba nie rozkwitnie romans :P

Ika

18 października 2007 13:09:29

Raz już takie „odnawianie” przerabiałam… za drugi raz podziękuję :->

Arietta

18 października 2007 13:10:24

AlchemyX: tu masz: ‘bo już się przekonałem, jak kontakt (mailowy i GG) po latach, z dawną miłością (która kiedyś rzuciła, a teraz wyznaje miłość) może namieszać...’

Jajcuś

18 października 2007 13:10:44

AlchemyX: Tego bym nie chciał. Po prostu jestem ciekawy jak one ułożyły sobie życie, czy mnie pamiętają. To ten pierwszy stopień do piekła ;-)

AlchemyX

18 października 2007 13:13:07

Swoją drogą to całkiem sympatyczne dowiedzieć się, że ktoś po latach nadal coś do nas czuje. Ja tak dobrze nie mam, nie byłem widać tak przebojowy :D

Nawet był taki wątek w Family Guy, że Peter Griffin odwiedza swoje dawne miłości. Jedna z nich okazuje się wariatką, która przez 20 lat nie umyła ręki, której dotknął, a nawet nie spuściła 20 lat wody w toalecie, po tym jak z niej korzystał. No i miała ołtarzyk na jego temat ;)

Arietta

18 października 2007 13:13:59

AlchemyX: chciałabyś się dowiedzieć, że ktoś na Twoją cześć nie umył rąk przez 20 lat?:)

AlchemyX

18 października 2007 13:14:53

No nie, to byłoby przegięcie, ale fajnie by było się dowiedzieć, że jakiś podlotek był we mnie zakochany np w podstawówce, i nadal coś czuje, ale zamiast podlotka jest jakaś dobrze zbudowana piękność :)

Arietta

18 października 2007 13:16:03

A to nie wiesz kto się w Tobie kochał w podstawówce;>

Jajcuś

18 października 2007 13:17:16

Arietta, AlchemyX: ale chyba nie chodziliście do jednej podstawówki? ;-)

AlchemyX

18 października 2007 13:17:16

Wiem o jednej, która jest już mężata, ale bardZiej ciekawią mnie te o których nie wiedziałem :P

AlchemyX

18 października 2007 13:18:16

Kto wie… Kto wie :P, ja chodziłem do SP1 w Międzyzdrojach :)

Arietta

18 października 2007 13:19:39

Nie mówię na poziomie 0, gdzie mieszkam ale ogólnie małopolskie.

AlchemyX

18 października 2007 13:20:17

Poziom 0? Już dawno nikt mnie tak nie nazwał :)

PS. Tak wiem o co chodzi :P

Arietta

18 października 2007 13:20:56

Napisałam ‘na’ a to nie znaczy… no dobra:))))

Kasia

18 października 2007 15:53:57

ja jestem fanką naszej-klasy;) dałam się namówić na to i nie żałuję – odnajdują się mi ludzie z ogólniaka rozsypani bardzo i już mamy wyznaczony termin pierwszej imprezy, nawet stoliki już zarezerwowane:D

Kasia

18 października 2007 15:57:14

a teraz doczytałam resztę notki i zastanawiam się... hmmm – gdzie upchnęłam moje kartony z listami?;)

Boróva

20 października 2007 00:34:40

Ja tam wiem gdzie upchnąłem…zajrzę do nich za lat kilka… jeszcze nie teraz.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...