Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mój jest ten kawałek Internetu…

…złe emocje i brudne buty proszę więc zostawić przed drzwiami.

Powrót na stronę główną

Z pamiętnika hipochondryka

Dzisiaj byłem u lekarza w poradni rehabilitacyjnej. Zostałem zapisany na prąd elektryczny, laser i na ćwiczenia. Pani doktór stwierdziła, że mam się dużo ruszać (ale gdy mocno boli, to rzeczywiście nie), że w ogóle będzie tego coraz więcej, bo teraz młodzież unika ruchu jak może itp. Co ciekawe, ta pani, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich lekarzy, zauważyła nieprawidłowość na zdjęciu RTG (zwężenie przestrzeni między dwoma kręgami).

Spytałem się co z lekami, które mi się kończą. Podobno lepiej unikać, bo to straszne świństwo (wrzodogenne), ale jak nie będę mógł wytrzymać, to mam się zgłosić do swojego lekarza po dokładkę. Na konie będę mógł wrócić, ale dopiero jak mi przejdzie. Po serii zabiegów powinno być lepiej, jak nie będzie, to mam się zgłosić po kolejną...

No cóż. No to od osiemnastego dam się kopać prądem, prześwietlać laserem i męczyć na gimnastyce. Ciekawe co z tego wyniknie...


Komentarze

Kasia

03 października 2007 20:17:33

to była ta trzecia diagnoza?;) a tak w ogóle lepiej czy nie z poruszaniem?

Jajcuś

03 października 2007 20:26:49

To była właściwie czwarta, albo piąta (jeśli liczyć opinię radiologa). Trzecia, to interpretacja zdjęcia RTG.

A z poruszaniem różnie. Po pierwszej dawce leków było super. Niebo a ziemia. Mogłem wstawać z łóżka, z krzesła, czy wysiadać z samochodu bez jęków. Ale potem znowu było coraz gorzej. Ostatnio znowu mam problemy nawet z przewracaniem się w łóżku z boku na bok. Ale bywało gorzej. No i dzisiaj w przychodni jak lekarka kazał mi się schylić, czy sama mnie wyginała, to, ku mojemu zdumieniu, nic nie bolało… Zobaczymy jak będzie, gdy się leki skończą (za trzy dni).

Kasia

03 października 2007 20:28:51

no to odliczamy. a propos – moja znajoma – koniara straszna – uważa, że konie na kregosłup jak najbardziej, bo hipoterapia etc. i podaje swój przykład, jak jej to służy – a ja ciągle nie jestem do końca pewna, bo ona zapamietale broni tych koni, a wiekszość jednak ostro krytykuje…

Ika

03 października 2007 20:33:54

To zależy co się na tym koniu robi ;-)

Spadanie dla kręgosłupa bardzo niewskazane…

Jajcuś

03 października 2007 20:38:10

Kasia: i koleżanka, i „większość” mają rację.

Ja dopiero na koniach zacząłem nieco prostować swoją postawę i wyhodowałem jakieś mięśnie przy kręgosłupie. Ale normalna jazda konna, szczególnie galop, bardzo obciąża kręgosłup. Ja widać nie miałem jeszcze odpowiednio dobrej formy do takiej jazdy. Albo po prostu przy okazji tego obciążenia wyszedł problem, który we mnie od jakiegoś czasu siedział. Albo to po prostu zbieg okoliczności. W każdym razie na jakiś czas jazdę konną wolę sobie darować.

No i dochodzi sprawa wypadków. Kręgosłup jest obciążony jak się jedzie, ale jak się zleci… to może się posypać w drzazgi (no, może trochę przesadziłem). W każdym razie sport ten daje duże możliwości zrobienia sobie krzywdy.

Ale jest tez i hipoterapia. Zdaje się, że na konie sadza się ludzi, którzy nawet nie są w stanie chodzić o własnych siłach. Ale oni nie galopują samodzielnie przez pola, ale jeżdżą stępem na odpowiednio wyszkolonych konikach, pod kontrolą specjalnie przeszkolonego personelu.

Kasia

03 października 2007 20:59:50

zarzuty krytyków dotyczyły głównie zbijania kręgów, ale to chyba rzeczywiście przy galopie, przy stępie raczej niekoniecznie. spadanie – o ile jako lajkonik się nie mylę – nie jest podstawowym elementem jazdy konnej;)

Kasia Rogowska

03 października 2007 21:58:43

To ‘młodzież’ to do Ciebie było? hihi

Jajcuś

03 października 2007 22:19:58

KasiaRo: to nawet tak zabrzmiało… :-) ale nie jestem pewien, czy rzeczywiście o mnie chodziło. Raczej o tę młodzież, co jeszcze do szkół chodzi.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Markdown

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI