Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Z pamiętnika hipochondryka

W sobotę wieczorem wysiadając z samochodu zobaczyłem wszystkie gwiazdy (i nie tylko dlatego, że było późno). W nocy się nie wyspałem, bo nawet przewracanie się na drugi bok sprawiało ból. Ba, nawet leżenie bez ruchu bolało... Rano więc byłem nie tylko obolały, ale i marudny. Żona kolejny raz przypomniała, że powinienem znowu wybrać się do lekarza. Ale okazała też litość i nie kazała mi jechać do Szałszy (co wiązałoby się z wsiadaniem i wysiadaniem z samochodu... ała). Jednak zgodnie z ostatnimi zaleceniami lekarza postanowiłem się jednak ruszać – poszedłem na pieszy, czterogodzinny spacer, do pobliskiego lasu. Nawet jakieś grzybki znalazłem i wróciłem nieco mniej obolały.

Po wizycie u doktora A (Panie, teraz każdy tak ma!) i u pani doktór B (To początki zmian zwyrodnieniowych – będzie panu to dokuczać już do końca życia) miałem wątpliwości, że jakiś lekarz jeszcze będzie mi mógł skutecznie pomóc, chyba że przepisując mocniejsze środki przeciwbólowe, a uśmierzanie bólu do nie wiadomo kiedy nie byłoby rozwiązaniem mnie w pełni satysfakcjonującym. Jednak od ostatniej wizyty, mimo stosowania się do zaleceń, było ze mną coraz gorzej. No i żona nalegała. Dziś więc wybrałem się do przychodni i trawiłem do pani doktór C. Właściwie to ją mam wpisaną jako swojego lekarza rodzinnego, ale jakoś nie udawało mi się do niej trafić (ale też bardzo się nie starałem).

Pani doktór stwierdziła, że zmiany zwyrodnieniowe to nie są, bo ja młody i zdjęcie nic nie wykazało. Uznała, że to zapalenie nerwu kulszowego i przepisała lek przeciwzapalny/przeciwbólowy (zapewniając, że to będzie mnie leczyć, nie tylko uśmierzać ból), coś osłonowego dla żołądka, jakiś lek rozkurczający i witaminę B1. Dodatkowo, wypisała skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, ale rehabilitacji mam się poddać dopiero jak mi trochę przejdzie. Teraz raczej mam unikać zbytniej aktywności (czyli jednak darować sobie pływanie i rowerkowanie). Chciała też dać L4, ale jej wytłumaczyłem, że po pierwsze, nie mogę sobie teraz na to pozwolić, a po drugie sam sobie jestem pracodawcą i papierek mi niespecjalnie potrzebny.

Zapisałem się do poradni rehabilitacyjnej (na razie konsultacja u tamtejszego lekarza) i poszedłem do apteki. Tam pani od razu stwierdziła, że taka normalna B1 mi nic nie pomoże, powinno to być B1 forte, ale na recepcie nie jest to napisane, ale i tak mi sprzeda i sprzedała. Resztę recepty też. Od razu łyknąłem prawie cały komplet... i już jakby trochę lepiej. Mogę wstać z krzesła i od razu mnie nie skręca całkiem z bólu. Wyglądam podobno też już mniej smętnie. :-)

Podobno to może potrwać miesiąc zanim będą konkretne efekty kuracji... zobaczymy. Jak się nie uda, to podobno mogę jeszcze dostać skierowanie do neurologa.


Komentarze

Kasia

17 września 2007 19:39:34

a swoją drogą – nie czujesz się trochę jak uczestnik gry hazardowej? nie wiadomo, na co w końcu trafisz i co z tego wyniknie;)
aczkolwiek – skuteczności medycznej życzę:)

AlchemyX

17 września 2007 19:40:59

Niestety trzeba się konsultować u wielu lekarzy. Jak trafiłem do pierwszego otropedy, to usłyszałem że winny jest tryb pracy i to że jestem za gruby (oba fakty to prawda, ale było tak od lat i jakoś nic się nie działo). Dopiero drugi (albo, nie – trzeci chyba nawet) zgodnie z moją sugestią skierował mnie do reumatologa i tym samym doszedłem do tematu łuszczycowego zapalenia stawów, oraz antygenu hla b27 który także jest związany z wapnieniem stawów. 9 miesięcy kuracji (bez grama alkoholu :<) i jestem prawie jak nowy.

Jajcuś

17 września 2007 19:43:01

Kasia: A co ja mogę innego niż słuchać lekarzy (oczywiście z pewną dozą własnego rozsądku)? ;-)
A poza tym, ja to sobie zawsze porównuje z tym, jak ja podchodzę do rozwiązywania różnych „informatycznych” problemów. W końcu zwykle rozwiązuje je skutecznie (w końcu mam wiedzę i doświadczenie), ale wcześniej często nawet nie wiem co się dzieje (mimo tej wiedzy i doświadczenia). Dlatego też staram się rozumieć niepewność i zmienne diagnozy lekarzy. Ważne, żeby ostateczny efekt był dobry i po drodze nic więcej „się nie zepsuło”.

Krystek

17 września 2007 23:30:30

B1? Chyba będę musiał spróbować. Bo też mam objawy zwyrodnieniowego zapalenia stawów. Byłem na rehabilitacji kręgosłupa. Przez 1,5 tygodnia masowali mi kręgi lędźwiowe ultradźwiękami. Trochę pomogło. Ale czasem to leżeć normalnie nie mogę – ani na plecach, ani na boku. No i kolana mi wysiadają. Trochę pomaga na kolana bals sulfur – roztwór siarki, który wygląda jak przezroczysta galareta. Na plecy i korzonki też dobre, generalnie na zapalenie stawów i mięśni. Znam ten ból i łączę się w bólu bo to nic przyjemnego :-/

AlchemyX

18 września 2007 00:38:28

Polecam jeszcze gorącą kąpiel w roztworze soli, oraz wszelkie maści rozgrzewające, mi osobiście bals sulphur nie pomagał zbytnio (nie wspominając o tym, że jest bardzo zimny :D). Natomiast chce spróbować takich poduszek rozgrzewających jak coś w tym rodzaju:
http://www.moto-akcesoria.pl/product_info.php?products_id=5178&osCsid=a6dc3a218c884b65f26d5ae3920b2d6b

bmalkow

18 września 2007 07:22:19

Swoją drogą, Jacku, ciekawe co by mówili klienci jakbyśmy my tak pracowali: – Hmm… Może wymieni Pan dysk twardy? – Hmm… Wciąż nie działa? To może spróbuje Pan nową pamięć kupić? – To teraz płyta główna! Na pewno zadziała.

itd.
Zamiast nazw podzespołów można wstawić nazwy leków i będzie scenariusz z życia wzięty.
Zawsze mnie nachodzą takie refleksje jak idę do lekarza z synem lub z sobą po raz n-ty — lekarz wymyśla kolejny lek, ja płacę, a on nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

DeeJay1

18 września 2007 14:12:37

Medycyna to niestety często wróżenie z fusów, na każdego działa co innego ;)
Swoją drogą Jacku, łączę się w bólu, ja od niedzieli uziemiony jestem, ale na szczęście już powoli przechodzi (ostatnio to miesiąc trwało :/)

Krystek

18 września 2007 20:40:39

Znalazłem jeszcze taki opis rozgrzewających poduszeczek żelowych – http://www.ogrzewacze.net/details.html?id=7 Świetna rzecz. Teraz wiem, że muszę sobie sprawić coś takiego aby grzać chore mięśnie i wiecznie zimne dłonie.

martii

04 października 2007 12:18:57

Ja polecam: akupunktura (działa, potwierdzają to badania naukowe) na zyczenie moge parę artykułów z Medline wyciągnąc.
No i cwiczenia. Jak dla mnie joga powinna dac radę.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...