Poranne zamotanie
Wyszedłem, jak co sobotę, po bułeczki. Wracam do domu, a tu czeka coś
w miseczce... Pierwsza myśl: kto będzie jadł chińską zupkę o poranku?
.
Jednak to nie była zupka... spod talerzyka wystawał sznureczek z żółta
etykietką... Kochana żonka zaparzyła mi herbatki. :-) Tylko coś
jej się pomyliło i zamiast w filiżance (swoją drogą, niewiele mniejszej od tej
miski) zrobiła to w miseczce na zupę. Podobno wcześniej już dziecko jej
zwróciło uwagę, że coś jest nie tak. :-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
08 września 2007 10:31:18
Może zależało jej na wschodnich klimatach? ;-)