Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Wycieczka

Rano, jak co niedzielę, byliśmy w Szałszy na konikach. Ja, ze względu na swój kręgosłup, jazdę sobie odpuściłem... ale ruszać się trzeba (chociażby ze względu na ten mój kręgosłup), więc po obiedzie wybrałem się na rowerek.

Nie czując się najlepiej nie wiedziałem jak daleko dojadę. W końcu cały czas bolało – już nie tylko krzyż ale i lewe biodro, czy chwilami cała noga aż do stopy. Najbardziej, gdy próbowałem się obrócić, aby obejrzeć się za siebie, albo gdy na jakimś wyboju nie podniosłem się z siodełka. Jednak, po jakiś dziesięciu kilometrach ciągłego pedałowania, przeszło. Mogłem się obracać, wykrzywiać, jeździć po wertepach i nic nie bolało. :-)

Niestety, nie ma za dobrze... wystarczyło na parę minut zejść z roweru (żeby pojeść sobie jeżyn?) i mój kręgosłup znowu o sobie przypominał, przynajmniej na kilka następnych kilometrów.

Dobra dosyć marudzenia. W sumie dzisiaj przejechałem trochę ponad 30km, dojechałem do Rachowic, a z nieprzewidywanych atrakcji zobaczyłem pomnik Juliusza Rogera. Zaskoczył też mnie Kozłów, nie dość, że większy niż myślałem, to układ ulic ma taki, że ciężko się nie zgubić. Mam nadzieję, że uda mi się na podobne wycieczki jeździć częściej.


Komentarze

Kasia

02 września 2007 19:55:56

jak biodro, to może coś gdzieś uciska?

Jajcuś

02 września 2007 20:01:20

Tak to już podobno jest z tym bólem krzyża, że często promieniuje do nogi. Właściwie nie wiem, czy to biodro, czy pośladek, w każdym razie tamte okolice :)

Kasia

02 września 2007 20:03:26

kumpela miała operację na kręgosłup, bo jej coś na jakiś nerw uciskało i właśnie z biodrem miała kłopot, więc mi się skojarzyło… idź się prześwietl, ja z tym kolanem też w końcu muszę iść;)

mcv

02 września 2007 20:04:55

Wycieczki rowerowe to wspaniała rzecz, zwłaszcza jak się jeździ we dwoje. Wtedy można się nawzajem dopingować. ;-)

BTW mój kolega takie przechodzenie bólu nazywa „stopniami bólu”. Ja po 90…100km osiągam rzekomy „trzeci stopień bólu”, a potem już nic nie czuję i mogę jechać i jechać (tyle że akurat wtedy zwykle docieram do domu). ;-)

Jajcuś

02 września 2007 20:05:00

Przecież już się prześwietliłem i prześwietlenie nic nie wykazało.

Jajcuś

02 września 2007 20:06:05

mcv: we dwoje mówisz… to muszę jakąś chętną do takich wycieczek znaleźć... ;-)

Kasia

02 września 2007 20:06:07

to może u mnie też nie wykaże:)

Krystian

02 września 2007 21:17:48

Na rowerze??!! ZTCP miałeś pływać!

Jajcuś

02 września 2007 21:22:08

Krystian: Na basen staram się chodzić dwa razy w tygodniu, ale ruszać muszę się więcej. I na rowerze taniej :)

silnoreki

02 września 2007 22:18:53

Jak ciągnie do nogi to jest faktycznie ucisk i może być coś z rwą kulszową.
Na rwę to pomaga Pan masażysta a na uciski pomaga wzmocnienie mięśni krzyżowych. Neurolodzy bardzo chętnie rozdają takie foldery z przykładowym zestawem ćwiczeń.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...