Ropuszka
Jak co wieczór poszliśmy z Krysią na spacerek. No, tym razem pojechaliśmy na rowerach, ale to nie istotne. W każdym razie odwiedziliśmy ten sam plac zabaw co zwykle. Szybko zauważyliśmy zamieszanie przy piaskownicy. Z tego co udało nam się usłyszeć, to dzieci miały tam jakieś zwierzątko. Podobno żabę.
Od razu się domyśliłem, że chodzi o jakąś ropuchę. Co by żaba robiła w środku lata w pobliżu piaskownicy. Dzieci mówią, że ją wykopały. No cóż, pewnie ropuszka szukała schronienia przed słońcem i zagrzebała się we wnęce pod piaskownicą. Dzieci może nie okazywały bezpośredniej wrogości stworzeniu, ale to co robiły z piachem, łopatkami i kamieniami wyglądało groźnie. Poza tym pamiętałem, jak moja miłość do zwierząt potrafiła się kiedyś objawiać i co z takimi stworzeniami potrafili robić mniej je kochający koledzy z piaskownicy. Postanowiłem więc przyjrzeć się sytuacji z bliska i ewentualnie interweniować.
W dziurze pod piaskownicą rzeczywiście była ropucha. Śliczna ropucha zielona
(zdjęcia w sieci nie ukazują jej uroku). Zastanawiałem się, czy lepiej ją
ewakuować, czy lepiej nie ruszać, żeby nie stresować bardziej. Uznałem jednak,
że w piaskownicy może nie dożyć wieczora... Wziąłem więc płaza do ręki
i wyniosłem za osiedle, pomiędzy krzaki. Dzieciom odmówiłem odpowiedzi na ich
pytania gdzie (ale rozumiem jak były tym rozczarowane – w ich wieku
pewnie poleciałbym jej szukać). Mam nadzieję, że zestresowaną ropuszkę czeka
spokojniejsze i jeszcze długie życie. :-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
26 sierpnia 2007 20:53:50
nie ma to jak dobre uczynki