Jedyna we wsi studnia z Internetem
Dotychczas, na tym urlopie, z laptopa korzystałem w domu, w pokoju
telewizyjnym
– w dzień miło, bo chłodniej niż w upale na
zewnątrz (albo nie pada -- wersja na początek wczasów), wieczorem, bo komary
nie gryzą.
Dzisiaj jest na dworze całkiem przyjemnie – nie za gorąco, ale ciepło
i nawet troszkę słonko prześwituje. No to postanowiłem wyjść na zewnątrz. Kabla
(bateria niestety do niczego się nie nadaje) starczyło tylko do studni. I
dobrze, studnia też dobra, a przy okazji jest oryginalnie: laptopik stoi na
studni (dobrze, że jest zamykana) i łapie Internet GPRSem, a ja siedzę przed
nim na krzesełku i przeglądam Joggera. :-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
21 lipca 2007 18:13:04
Sielanka jak z sienkiewiczowskiego opowiadania… (a może to nie było Sienkiewicza ;-)) – tylko taka przeniesiona o kilka epok. ;-)