Zadziwiająca pamięć do twarzy
Idę sobie przez miasto, po drugie śniadanko... I jakiś gostek mówi mi
cześć
. Odpowiadam cześć
i zastanawiam się kto to. Nie
poznajesz?
No, nie bardzo...
. No więc mi mówi, że jest X Y, brat
Z Y. Z Y oczywiście pamiętam -- kumpel z podstawówki (drugi hacker naszej
budy). Kilkanaście lat go nie widziałem i zapewne nie poznałbym go na ulicy.
Więc wcale nie dziwne, że nie poznałem jego młodszego brata...
Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może rozpoznawać na ulicy ludzi nie widzianych przez 15 lat... ja mam problemy z rozpoznaniem twarzy, którą widuję parę razy w miesiącu... Czasem się boję, że kiedyś mogę własnej matki, albo żony na ulicy nie poznać. A tu pojawia się, ktoś kto mnie po 15 latach poznaje mimo, że i wtedy to nie była zbyt bliska znajomość. Trochę mu zazdroszczę takich zdolności.
Śledzenie komentarzy (RSS)
27 czerwca 2007 19:27:15
Umhm, mam to samo :) Zdecydowanie częściej ludzie rozpoznają mnie, niż ja ich – zwłaszcza, jak minęły miesiące/lata od ostatniego spotkania. Po części to na pewno wina mojej krótkowzroczności – szczegóły twarzy zauważam później niż druga strona – z drugiej zaś, pewnie właśnie brak wrodzonego talentu do pamiętania/rozpoznawania :P