Powrót na matę
Po jakimś miesiącu przerwy dziecko sobie przypomniało, że dawno nie
graliśmy na macie
. W sumie sam byłem ciekaw, czy coś jeszcze umiem. Podłączyłem,
matę, odpaliłem StepManię... znaczy
się, próbowałem odpalić, bo tradycyjnie przestała działać... od ostatniego razu zdążyłem
popsuć ALSA w środowisku 64-bit... tak już bywa z komputerami hackera...
Już po pięciu minutach gra ruszyła. Zagrałem trzy kawałki... i całkiem
nieźle mi poszło. Jedne nawet machine #1
. Krysi też udało się przejść
piosenkę za pierwszym podejściem... W kolejnych próbach zrobiłem jeszcze dwa
machine #1
(w tym jedno AA, 205 combo
). Ika też dała się skusić... i też osiągnęła
machine #1
(tyle, że ona na light
, a ja na normal
).
Wniosek jest jeden: to jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina
.
;-) A nawet drugi: taka przerwa dobrze robi. Ostatnio miałem
problem zmieścić się w pierwszej dziesiątce swoich wcześniejszych wyników.
A może, to po prostu poprawa ogólnej formy?
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
19 czerwca 2007 21:16:29
Jakiś tydzień temu miałem podobne spostrzeżenia gdy odpaliłem ZORBĘ po kilku tygodniach przerwy.