Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Brak prądu i zupa z puszki

W pracy standardowo, porobiłem trochę rano, po jedenastej wybrałem się po drugie śniadanko i do żonki z owocami. Trochę tam posiedziałem i wróciłem do biura... trochę popracowałem... i trach. Wszystko się zresetowało. Trochę zajęło mi odpalenie komputerów ponownie, bo stary IBM robiący za router uruchamia się dopiero za którymś razem, a i ze swoją workstacją miewam problemy... W końcu komputery działały i chciałem kontynuować pracę... nic z tego... sieci nie ma... NO-CARRIER na interfejsie wyjściowym routera.

Zadzwoniłem do providera, oni nic nie wiedzą. Nie wiedzieli też, kiedy spodziewać się naprawy. Uznałem, że nawet jak im się tylko hub zawiesił z powodu zaniku zasilania, to potrwa zanim ktoś przyjedzie i naprawi. Postanowiłem znowu przejść się do żonki. Po drodze, na portierni, dowiedziałem się, że jedna faza wysiadła.

U żonki zapuściłem pinga do biura, co by wiedzieć, kiedy wracać i zająłem się słodkim lenistwem... nie długo, żonka już mi robotę znalazła: ułożenie setki faktur w kolejności. Nawet mi się to udało. Pingi do biura wciąż nie dochodziły, ale przyszedł koniec pracy żonki. Postanowiłem odprowadzić ją chociaż pod mój biurowiec... jednak tam okazało się, że teraz w biurowcu w ogóle nie ma prądu, bo to jakaś większa awaria. Rzeczywiście, na pobliskim skrzyżowaniu nie działały światła.

Czwartek to dzień Krysinych wygibusów (zajęć w szkole muzycznej), więc żonka poszła po dziecko, a ja musiałem sobie sam skombinować obiad. Bar Pod Pierożkiem, gdzie normalnie bym coś zjadł, był zamknięty (brak prądu), więc poszedłem do Żabki po jakąś chińską zupkę... Już miałem taką kupić, gdy zauważyłem coś innego: zupy w puszce Pamapol. Były tam też takie bez pomidorów, więc zainteresowałem się kapuśniakiem z boczkiem. Rzut oka na etykietkę wykazał brak jakiś świństw (same naturalne składniki), więc jak mógłbym nie spróbować. Wziąłem do tego bułkę i w sumie zapłaciłem 4zł. Całkiem dobry obiadek z tego wyszedł, będę musiał przetestować inne opcje. :-)

Wygibusów dzisiaj jednak nie było (zgadnijcie... tak, brak prądu), więc po obiedzie wybraliśmy się na zakupy. W drodze tam i z powrotem przejeżdżałem przez to skrzyżowanie bez świateł i ruchem kierował tam wtedy policjant. Muszę przyznać, że robił to bardzo dobrze, było widać, że postawili tam wykwalifikowanego fachowca, a nie pierwszego lepszego krawężnika, co tylko do końca by zablokował ruch, a to rzadkość.

W domu, na szczęście, prąd cały czas działa.


Komentarze

Krystek

01 marca 2007 20:19:32

Kupiłeś zupę w puszce 390 gramowej czy 800 g?

Kasia

01 marca 2007 21:20:44

znaczy zupa z puszki nie była na zimno z braku prądu..?;)

Jajcuś

01 marca 2007 21:22:26

Krystek: 800g Tych mniejszych chyba tam nawet nie widziałem.

Kasia: mam kuchenkę gazową. Byłem nawet przygotowany na grzanie wody na chińską zupkę w garnku, zamiast normalnie w elektrycznym czajniku :) Na szczęście, katastrofa domu nie dosięgła. ;)

Kasia

01 marca 2007 21:26:17

no z tego, co oni proponują, to ja ewentualnie ogórkowa, krupnik albo pomidorowa… ale jakoś nie wyobrażam sobie tych właśnie zup z puszki – może najbardziej ogórkową jeszcze…
popracuję chyba nad swoją kulinarną wyobraźnią...:D

mcv

01 marca 2007 21:28:48

Pewnie jakaś Pani z krótkimi włosami się włamała do elektrowni, wykorzystując starą lukę w SSH. ;-)

Baby

02 marca 2007 17:37:08

Hehehe ciekawy dzień..bez prądu:) W pracy luzik…...ale jakby tak w domu go brakło…to nie wiem co bym robiła….komp musi działać:)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...