Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Ratunku, Jabber mi wysiadł!

Wysiadł serwer albo łącze w domu i w pracy od rana nie mam Jabberka i nic nie mogę z tym zrobić. To jest straszne. :-(

Chyba zamiast po drugie śniadanie pójdę zobaczyć co się z tropkiem dzieje...

Oj, chyba źle ze mną...

5 komentarzy do wpisu „Ratunku, Jabber mi wysiadł!”


Sprawdzone

Kobiecie też można zrobić loda. Nawet trzy. :-D

Dodaj komentarz do wpisu „Sprawdzone”


Amerykanie są śmieszni

W Alabamie wprowadzają zakaz sprzedaży zabawek erotycznych. Taki zakaz w Teksasie funkcjonuje (funkcjonował?) od lat, tam była też głośna sprawa kobiety skazanej za sprzedaż wibratora. W różnych stanach istnieje cała masa równie lub bardziej idiotycznych przepisów. Kiedyś wydawało mi się, że to relikty przeszłości, ale przykład Alabamy pokazuje, że nie.

Oczywiście obywatele USA niekoniecznie się z takimi pomysłami zgadzają. Dzisiaj rozbawił mnie jeden komentarz do tej sprawy:

They want to ban sex toys, but sell guns on every street corner. When was the last time anyone was murdered with a vibrating banana?

Cała Ameryka... kraj wolności i praworządności...

Komentarze wyłączone do wpisu „ Amerykanie są śmieszni”


Wakacje dawno, dawno temu

Wpis u Felinity przypomniał mi pewien, chyba w pewien sposób przełomowy, a może niewiele znaczący, epizod z mojego życia.

Też kiedyś byłem chorobliwie nieśmiały. Właściwie to trochę wciąż jestem, gdzieś tam w środku. Jednak kiedyś dość skutecznie uprzykrzało mi to życie, szczególnie wszelkie kontakty męsko-damskie... Na szczęście z czasem się to zmieniło i myślę, że duży na to wpływ też miały pewne wakacje, sprzed jakiś dwunastu lat i też nad jeziorem...

Byłem wtedy z ojcem na wczasach w Swornegaciach, jak co roku. Na ośrodku nawet poznałem jakiś ludzi, ale i tak się często samotnie szwendałem po okolicy. Na jednym takim spacerze trafiłem na dziwnie zachowujących się ludzi... że sam akurat byłem w jednym ze swoich dołków (nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubii...), to się ci ludzie zainteresowali tym smętnym samotnym człowieczkiem. Okazało się, że to jakiś obóz młodzieży z Bytomia i akurat mają jakieś warsztaty teatralne... Opiekunowie grupy byli nieco ode mnie starsi, pozostali uczestnicy raczej młodsi. Wszyscy zupełnie dla mnie obcy... ale zaprosili do wspólnej zabawy, a ja się zgodziłem.

I chodziłem codziennie na te dziwne zajęcia. Początek warsztatów to były właśnie ćwiczenia na śmiałość (przeciwko tremie i na wyluzowanie się) – np. krzyczenie na całe gardło, czy odgrywanie jakiś głupich scenek. Tego mi było trzeba. Wśród obcych ludzi nawet łatwiej było mi się przełamać i robić rzeczy na których normalnie nigdy bym nie zrobił (miałem przecież problemy z prostszymi sprawami). I cieszyć się tym. Jakieś głupie blokady w sobie przełamałem na dobre, albo nauczyłem łamać kiedy trzeba. A cała ta sytuacja była taka jakaś magiczna... z jednej strony wczasy, w ośrodku, jak co roku, gadanie "o dupie Maryny" z jakimiś gostkami... a potem spacerek nad inne jeziorko i te zajęcia na które się załapałem na krzywy ryj i gdzie skutecznie przełamywałem swoje słabości, jakoś tak zupełnie bez trudu.

Kumple z ośrodka, gdy im powiedziałem, że na jakieś warsztaty teatralne chodzę, uznali, że sobie coś uroiłem. Niby się zainteresowali tematem, ale nie za bardzo, ja ich tam nie ciągnąłem, w końcu to było moje odkrycie.

Wracając do warsztatów. Sprawa była tym dziwniejsza, że były to warsztaty teatralne, a mnie do teatru raczej zawsze było daleko. Mam umysł ściśnięty, a w szkole język polski należał do najbardziej znienawidzonych... No i okazało się, że w tym kierunku aż tak bardzo się nie zmieniło... na któryś zajęciach skończyły się ćwiczenia rozluźniające, a prowadzący polecili nam nauczyć się wybranego wiersza... nawet pożyczyli mi w tym celu jakąś książkę (przypominam: byłem dla nich obcym człowiekiem, który wyszedł z lasu)... następnego dnia książkę oddałem i darowałem sobie dalej te warsztaty. Swój cel osiągnąłem, nawet tego nie planując.

Jak już o poezji mowa... to wypada wspomnieć o jednym z tych kumpli z ośrodka. Tak się złożyło, że był nim młody (w moim wieku) Gliwicki poeta Krzysztof Siwczyk, parę lat później odtwórca tytułowej roli w filmie Wojaczek. Tak, z jednej strony grupa młodzieży pijącej piwo, z którą gadałem o pierdołach, a z drugiej warsztaty teatralne. I to w tej pierwszej grupie był autentyczny poeta, a później i aktor... Nie była to żadna bliska znajomość, on mnie zapewne nie pamięta. Ale dla mnie warta zapamiętania (poza tym, że fajnie spotkać kogoś, o kim jest artykuł na Wikipedii ;-)), chociażby dlatego, że to on zainteresował mnie Świetlikami. Miał lekkiego fioła na punkcie Świetlickiego i wciąż podśpiewywał (recytował) jego piosenki. Po tych wakacjach kupiłem sobie pierwszą kasetę Świetlików.

Po tych wakacjach moje życie zaczęło się gwałtownie zmieniać... może to był właśnie jakiś przełom, a może to po prostu taki wiek. W każdym razie nawet jakieś dziewczyny zaczęły się pojawiać w moim życiu. ;-)

P.S. Pisząc ten wpis zorientowałem się jak mało pamiętam z tamtych czasów... a może to dużo?...

16 komentarzy do wpisu „Wakacje dawno, dawno temu”


Praca dla pythonowców

Podobno mogą mnie czytać jacyś miłośnicy Pythona, więc kolega mnie poprosił o podlinkowanie ogłoszenia. Proszę bardzo, może rzeczywiście komuś się przyda:

Praca Python Django Warszawa - praca stała

Sam bym się zainteresował tą ofertą, gdyby nie ta Warszawa...

2 komentarze do wpisu „ Praca dla pythonowców”


Gość

Właśnie ma w pracy gościa, pewnie z okazji urodzin (nie jestem pewien, bo nic nie mówi, znaczy się coś mówił, ale nie zrozumiałem), biurowcowy kot. Gdy wracałem z łazienki, nie tylko zaszczycił mnie swoim zainteresowaniem (rzadko to się zdarza), ale i podszedł i dał się pogłaskać. Potem wyraźnie dał do zrozumienia, że chce zajrzeć do mojego biura (w końcu cały budynek do niego należy ;-)). Wpuściłem go, a on najpierw przespacerował się pod biurkami, a potem zainteresował się szafą. Tam pogrzebał w starych kartonach, a teraz siedzi na jednym i chyba nie ma ochoty się stamtąd ruszyć...

Niedługo będę kończył pracę, to będę musiał gościa wyprosić... ale czy to tak wypada? ;-)

9 komentarzy do wpisu „ Gość”



[szpieg] Jesteście obserwowani...