Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Podaj dalej

Z pewnymi wątpliwościami, ale jednak wezmę udział w tym łańcuszku, skoro taka sympatyczna dziewczyna mi to zaproponowała... ;-) Ale tylko raz!

Zasady są proste: trzeba napisać pięć mało znanych rzeczy o sobie i wytypować pięciu kolejnych blogerów do zabawy.

  1. Nie znoszę pomidorów i wszystkiego co jest z pomidorów. Zdarzyło się, że kiedyś, będąc strasznie głodny, wydałem ostatnie pieniądze na zapiekankę... i zapomniałem wspomnieć, że ma być bez keczupu... i podarowałem ją przypadkowemu, najwyraźniej też głodnemu, przechodniowi. Dla mnie była już niejadalna.
  2. W podstawówce na "Informatyce" dostałem szóstkę, między innymi, za grę wędkarz, nauczycielce bardzo się podobało łowienie ryb. ;-) Jeszcze chyba tylko jedna osoba poza mną, na tych lekcjach robiła coś innego niż granie lub puszczanie Metaliki na magnetofonie do Atarynki...
  3. Na świątecznej imprezie w przedszkolu (w zerówce dokładniej) byłem jednego dnia przebrany za pajacyka i za bałwana. Gdybym był cały czas bałwanem (nie jestem?... ;-)), to bym się chyba upiekł.
  4. Kiedyś, na wakacjach u rodziny na wsi, wybuchła niezła awantura, gdy dorośli odkryli, że robiliśmy zawody kto wyżej rzucając jajkami w ścianę kurnika.
  5. Nie lubiłem jeździć na kolonie. Jak większość dzieci lubiła, bo tam mieli wreszcie swobodę, to ja się czułem strasznie skrępowany przez tych wychowawców i panujące tam zasady (a zasad się z reguły wszelkich trzymałem). No cóż, rodzice nie trzymali mnie zbyt krótko...

Do kolejnej rundy przechodzą:

  1. agusia
  2. ajot
  3. da.killa
  4. ika
  5. medra

Jak ktoś nie ma ochoty na tę zabawę, rozumiem... ale ciekawy jestem tych dwudziestu pięciu rzeczy... ;-)


TrackBack

medra

24 lutego 2007 23:54:35

Daj się poznać czyli "Podaj dalej"

Ku memu zdziwieniu Jajcuś mnie wrobił w kolejny pół-łańcuszkowiec blogowy. Ten przynajmniej jest dość pociągający - można się dowiedzieć paru śmiesznych lub ciekawych rzeczy o drugiej osobie.
Zasady bowiem są proste jak to łańcuszki[...]

Komentarze

Krystek

24 lutego 2007 22:01:13

Mnie też w tę zabawę wkręcili ;)

Krystek

24 lutego 2007 22:01:36

P.S. Jak można nie lubić pomidorów? :P

Jajcuś

24 lutego 2007 22:03:13

Krystek: jak można jeść to czerwone paskudztwo? ;-P

medra

24 lutego 2007 22:30:56

tez znam osobe ktora nie lubi pomidorow.. co dziwne lubi ketchup i pomidorowa.. Dziwna osoba ze tak wybiorczo..

Huh.. namber fajf.. i co ja mam wymyslec? lol

DeeJay1

24 lutego 2007 22:48:25

Ja akurat tylko pomidorową trawię, innych wytworów niet…

Uzytkownik

24 lutego 2007 22:48:39

Tak z ciekawwości – spóbowałeś?
Jeśli tak to ok – gusty są różne, jeśli nie…

alchemyx

25 lutego 2007 00:42:50

Mogę się podpisać pod piątym punktem. Byłem raz w życiu na koloniach – jadąc tam wiedziałem, że nie chcę bo nie będzie mi pasować podporządkowywanie się wychowawcom, w trakcie się upewniłem że miałem rację i nie lubię i skończyło się tak, że nigdy więcej nie pojechałem :)

Łukasz :]

25 lutego 2007 01:14:56

pomidory są mniaaaaaaaam

Agusia

25 lutego 2007 08:15:51

No dooobra, napiszę moje pięć. Tylko komu dalej podrzucić ten gorący kartofel, co? :)

BangMan

27 lutego 2007 18:52:26

Mnie tu nikt raczej nie pamięta, ale nie obrażę się gdybym mógł wziąć udział w tej zabawie. ;)

Baby

28 lutego 2007 14:00:16

1. Pomidorki i wszystko z nich jest mniam:)
2. Ja w LO na informatyce ciągle miałam jakieś zlecenia od nauczycielki…pisałam, przepisywałam…pisma dla dyrekcji i takie tam. Pani nie dopuszczała mnie do rzeczy, którymi zajmowała się cała reszta, bo robiłam wszystko za dobrze i za szybko (wszystko przez dostęp do kompa od podstawówki..Commodore:)dzięki tatusiowi oczywiście ).
3. Jak łączyłeś bałwana z pajacykiem?:)
4. Ja rzucałam z kolegami błotem w przejeżdżające samochody…aż któryś kierowca się wkurzył i wszedł do domu informując o tym fakcie rodziców:)Przy nim nakrzyczeli a potem się śmiali…co my to mamy za pomysły. Oczywiście nie obeszło się bez tłumaczenia, ze to niebezpieczne i takie tam:)
5. Na kolonie uwielbiałam jeździć...jeździłam co roku od klasy 3/4 podstawówki począwszy.

Jajcuś

28 lutego 2007 14:04:31

3. ogólnie na tym „balu” byłem przebrany za pajacyka, ale brałem udział w jakimś przedstawieniu, jako bałwan. Przed i po przedstawieniu trzeba było się przebrać (strasznie te poduszki grzały). :-)

To chyba jedyna rzecz, jaką pamiętam z przedszkola.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...