Ikusie Cycusie
W związku z dużym zainteresowaniem tematem, objawiającym się, między innymi, off-topicznymi komentarzami pod innym moim wpisem, chciałbym oficjalnie potwierdzić informację o tym, że cycki mojej żony są fajne. Ciężko będzie mi opisać jak fajne...
Są tak fajne, że gdy żonka, przebierając się, odsłania te skarby, to często zostawiam co robię i po prostu się na nie gapię, z rogalem na ustach. I to mimo tego, że taka golizna u nas w domu nie jest niczym niezwykłym. Mimo to, że najróżniejsze piękne kobiece piersi są głównym motywem większości tapet w moim XFCE...
Są tak fajne, że mijając żonkę krzątającą się w kuchni, czy siedzącą przed laptopem nie umiem utrzymać łap przy sobie... W towarzystwie jakoś jeszcze udaje mi się powstrzymać...
Mimo, że cycusie te się zmieniają, to ubóstwiam je tak samo, a może
i coraz bardziej. Kocham te myk-myki (a co, możemy mieć oryginalne
nazewnictwo!) zarówno w wersji D, C jak i B. Zawsze wydają się idealne
do obejrzenia, objęcia, czy ucałowania. I mam nadzieję, że zawsze będę mógł
mieć je w zasięgu ręki. :-*(.)(.)
Śledzenie komentarzy (RSS)
08 stycznia 2007 16:52:07
Zaprzestań procederu, bo niektórzy pracują, a fotele na kółkach bywają niestabilne… :D