Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

...

Przedwczoraj zawiesiłem wczasy w Ustroniu i pojechałem, sam, na ślub i wesele mamy. Tam poza złożeniem życzeń młodej parze to nie miałem nawet do kogo gęby otworzyć, więc jakiejś udanej zabawie nie było mowy. Potem wróciłem, sam, do Ustronia. Właściwie lubię samotną jazdę i w ogóle jakiś specjalnie towarzyski nie jestem, ale to się chyba gdzieś zbiera...

Nowy Rok też witałem samotnie. Wśród jakiś, właściwie zupełnie obcych, ludzi. Z żonką śpiącą w pokoju obok (oczywiście za głupi jestem na to, żeby ją skutecznie obudzić, albo po prostu spać razem z nią)... ale czułem się strasznie samotny. Znowu dopadł mnie ten paskudny dół. W końcu i żonkę fajerwerki obudziły, więc złożyłem jej życzenia, dałem buziaka... i poszedłem w cholerę. Żeby się pozbierać. Niestety, samotne włóczenie się nocą po Ustroniu niewiele pomogło. Wróciłem do domu i zamiast spać większość nocy przepłakałem... jeszcze się nie pozbierałem. A muszę, żeby żonie nie zepsuć kolejnego urlopu...


Komentarze

SoR

01 stycznia 2007 11:31:03

Jajcuś przecież masz żonę, dziecko – rodzinę, masz wielu znajomych i pewnie wielu przyjaciół więc nie jesteś sam. Każdego dopada podobny „dół”, ale w końcu szybko przechodzi i człowiek znów cieszy się życiem.

Kasia

01 stycznia 2007 13:40:42

<głask>

jade

01 stycznia 2007 14:17:59

to chyba jakaś epidemia, bo mam to samo, i połowa moich znajomych też...

steff

01 stycznia 2007 21:37:11

Kurde, ja też sobie popłakałem w Sylwestra :( Tylko, że ja byłem naprawdę samotny – druga połowa za granicą...

lemiel

01 stycznia 2007 23:34:50

Wiesz, strasznie mnie dziś rano wystraszyłeś tym wpisem…

ola

01 stycznia 2007 23:40:49

lemiel, a właściwie dlaczego?

lemiel

01 stycznia 2007 23:53:33

Bo tak to ładnie sielsko wygląda z boku. A tu kurde nagle takie coś obuchem w twarz. Ta straszna samotność mnie dobiła. Bo jej się kompletnie nie spodziewałem.
Czasami (przepraszam za słowo) cholernie dziwnie się czuję jak czytam takie bardziej prywatne wpisy na różnych blogach. Jakbym wchodził z brudnymi butami w środek czegoś. I nie, że zamieszał tym wejściem. Ale nie potrafił się tam odnaleźć i ewentualnie pomóc albo przejść całkiem obojętnie. Jakaś empatia?
Miewałem czasem potrzebę napisania czegoś takiego jak Jajcuś dzisiaj, ale się bałem przenieść słowo myślane na słowo pisane w ten czy w inny sposób. Nie wiem jaki to był powód. Mniej czy bardziej irracjonalny, a może bardzo racjonalny. Ale najgorsze jest to, że czasem nie ma o tym z kim pogadać, bo nie ma osoby której można by to powiedzieć. Napisać tak otwarcie na blogu? No chyba, że zrobić to w takim stylu jak meer robi na joggerze, prawie totalnie anonimowo. Bo w stylu sznika nie.

I nie wiem czy dobrze wytłumaczyłem to poranne wrażenie, bo wcale nie jestem pewien, czy to o to chodziło.

Kasia

01 stycznia 2007 23:55:33

dość dobrze wytłumaczyłeś... może tylko nie podkreślając jednego aspektu, który was istotnie różni…

lemiel

01 stycznia 2007 23:56:33

Ale on wyszedł mimochodem…

quietus

02 stycznia 2007 11:28:55

samotność pośród swoich … najbliższych .. oj tak … znam … :-(

Krystian

02 stycznia 2007 23:37:55

A w końcu z czego się cieszyć... w końcu znowu jesteśmy o rok starsi…

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...