Spotkanie po latach
Wczoraj w programie telewizyjnym (BTW: zna ktoś coś lepszego?) wypatrzyłem
na TV 4 film z czerwonym kółeczkiem o 23:00: Żony cudzych mężów
(nawet
Google nie wiele mi na temat tego filmu powiedziało). Fajnie się złożyło, bo
akurat dwudziesta trzecia dochodziła, a ja miałem ochotę na coś
nieprzyzwoitego. Wkrótce się jednak okazało, że program kłamie. Zamiast
zapowiadanego filmu był inny: Spotkanie po latach
. Ale też z czerwonym
kółeczkiem. :-)
Pierwsze co się rzuciło w oczy/uszy to gra aktorska – nie powalała,
wzbudzając pierwsze skojarzenia z typowym porno, ale też szybko przestała
przeszkadzać. Za to była jakaś konkretna fabuła, może nic ambitnego, ale była
i trzymała się kupy. Na sceny erotyczne nie trzeba było czekać – w filmie
ich nie brakowało. Seks był udawany, ale bardzo przyjemnie pokazany. Dziewczyny
ładne, całkiem naturalne, tylko jedna ze sztucznym biustem. Czasem brakowało
jakiś ostrzejszych szczegółów, ale za to były pokazane inne, których bardzo
brakuje w zwykłym pornolu: pocałunki, rozbieranie, w ogóle jakieś przejścia
między fabułą a akcją
. Właściwie jeszcze nie było filmu erotycznego
(wliczając takie jakich telewizja nie pokazuje) który spełniłby wszystkie nasze
oczekiwania w tych kwestiach, ale ten był blisko. Żonce też się bardzo
podobało.
Fajnie, że teraz na coś takiego trafiliśmy, bo ostatnim pornolem
z wypożyczalni byliśmy trochę zniesmaczeni. W sumie lepszy sztuczny, ale ładny
seks w TV, niż sztuczne panienki w najbardziej wyszukanych
(w tym
filmie posuniemy się jeszcze dalej niż w poprzednich...
) scenach według
zupełnie niewyszukanego scenariusza (każdy oglądacz pornoli zwykle wie jaka
będzie kolejna scena, a pierwsza i ostatnia w jednej sesji
są właściwie
pewne).
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
09 września 2006 11:07:39
A Emmanuele zna? Zaczynając od pierwszej części.
Przecież scena w samolocie jest genialna (: