07 lipca 2006
22:34:50
|
kategorie:
gry,
linux,
Wczoraj natrafiłem na tę gierkę na The Linux Game Tome. Już na
screenshotach Professor
Fizzwizzle bardzo mi się spodobał, więc ściągnąłem demo. Niestety gra
zawisła po uruchomieniu i było już za późno, żeby w tym grzebać.
Dzisiaj sobie o grze przypomniałem, zajrzałem do README, dowiedziałem się,
że na zwisy pomaga podanie magicznego parametru 4
w linii komend.
Poprawiłem więc dołączony skrypt run.sh
i uruchomiłem go.
Tym razem nic się nie powiesiło i mogłem pograć. Bardzo sympatyczna gra,
z bardzo sympatyczną grafiką. Prawdopodobnie wciągająca, ale ja nie mam czasu,
by się dawać wciągnąć ;-), w szczególności, jeśli miałbym za to
zapłacić (mógłbym kupić taką grę, gdybym miał czas w nią grać). Zobaczyć
w każdym razie warto.
03 lipca 2006
23:12:02
|
kategorie:
linux,
sprzęt,
Niby sytuacja beznadziejna, ale jeszcze się nie poddałem. Najpierw
spróbowałem odpalić system w 32-bitach. 32-bitowy chroot już miałem, więc
dorzuciłem tam kernela i parę innych pakiecików, skonfigurowałem gruba
i zabootowałem. Próba zgrania czegoś... i znowu, nie minęła minuta i kernel
płacze, że mu się filesystem popsuł... wrrr...
Kolejne podejście. Skompilowałem sobie własnego kernela (64-bity, skoro
nie widać różnicy), ale z wyłączonymi niektórymi podejrzanymi
ficzerami, jak np. CONFIG_PREEMPT. Reboot, próba zgrania czegoś... i znowu
oops.
Kolejne próby to wyłączanie wszelkich sterowników. Najgorzej było z USB,
ciągle coś mi ładowało moduły, nawet jak miały alias na "off" w modprobe.conf.
Przeniosłem gdzieś odpowiedni katalog z /lib/modules i się tego USB pozbyłem.
Dalej nic to nie dało.
Wszystko wskazywało na to, że programowe możliwości mi się wyczerpały,
więc zabrałem się za sprzęt. Wyciągnąłem nieużywaną kartę sieciową
i przestawiłem w slotach karty TV i SCSI. Start systemu, próba nagrywania...
i to samo.
Już właściwie postanowiłem, że wezmę tę kartę do pracy, sprawdzić ją na
płycie Intela, bo coś ten mój Asus A8N-E podejrzany jest... ale jeszcze
chciałem parę rzeczy sprawdzić...
I w końcu ruszyło. Nie wiem dokładnie co pomogło (dość mam rebootów, nie
będę sprawdzał), ale mogła to być jedna z dwóch rzeczy: albo options
bttv latency=248 gbuffers=32
w modprobe conf (wcześniej miałem
tylko latency=200
, albo nic), albo przestawienie w BIOSie
synchronizacji zegara PCI (czy jakoś tak) z To CPU
na 33.333
.
W każdym razie teraz od ponad 1000 sekund idzie nagrywanie i nic się jeszcze
nie sypie. :-)
Update: chwilę po wysłaniu wpisu się jednak sypło :-(
02 lipca 2006
21:29:04
|
kategorie:
linux,
sprzęt,
Kupiłem sobie nową zabawkę – kartę TV. Prawde mówiąc nie jest mi to
specjalnie potrzebne, ale chciałem się czymś nowym pobawić, a za kilkadziesiąt
złotych mogę zaszaleć. Karta to AverTV Studio Model 103, na bt878a.
Karta po włożeniu do kompa została automatycznie wykryta (został załadowany
odpowiedni sterownik), bez najmniejszego problemu. Nie mając innego sprzętu, ani kabla
do podłączenia sygnału TV, pierwsze co podłączyłem to aparat cyfrowy,
wykorzystując jego wyjście Video. Odpaliłem tvtime, ale bez oczekiwanego efektu
(karta została rozpoznana, ale obrazu nie było). Okazało się, że 32-bitowa aplikacja nie
może się dogadać z 64-bitowym sterownikiem w kernelu. Zainstalowałem 64-bitowe tvtime
i pojawił się obraz.
Pierwszego wieczora wypróbowałem jeszcze radio. To działało nawet poprzez
32-bitową aplikację (gnomeradio), ale niestety odbierało (na dołączonej do
karty antanie) tylko Radio Maryja. Po przestawieniu anteny udało się jeszcze
złapać Antyradio, ale słabo.
Następnego dnia zaopatrzyłem się w kabelki, żeby potestować kolejne funkcje karty.
Telewizja ruszyła, tylko większość kanałów zaśnieżone. Ale to można było
przewidzieć, bo sygnał w naszej kablówce jest nienajlepszy, a w komputerze
sporo szumów. W każdym razie Wiadomości obejrzeliśmy sobie na monitorze LCD.
Próbowałem też coś nagrać na dysk, ale wszelkie próby, jeśli już się
program dogadał z kartę, kończyły się tajemniczymi Oopsami, więc dałem sobie
z tym spokój.
W sobotę wpadł do nas mój ojciec i okazało się, że może nam odstąpić swoją
kamerę VHS (prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, że miał coś takiego), bo kupił sobie
cyfrową. Teraz mogło zacząć się prawdziwe szaleństwo z moją nową zabawką...
Obraz z kamery wyświetlić na komputerze udało się od razu – tvtime
w końcu już się sprawdziło. Ale wypadałoby zrobić z tym coś więcej, równie dobrze
przecież mógłbym sobie podpiąć kamerę do telewizora. Zacząłem więc szukać jakiegoś
fajnego oprogramowania do tego. Najpierw coś do zrobienia kamerki internetowej
.
W końcu znalazłem webcam_server które zaspokoiło
moje potrzeby na tę chwilę i przez jakiś czas parę osób mogło oglądać
niezwykle fascynującą transmisję: Ikę
przed laptopem.
Dzisiaj wróciłem do walki z nagrywaniem. Niestety wciąż tylko oopsy
i oopsy. Kombinowałem z różnymi opcjami bttv i kernela, z różnymi aplikacjami
i wciąż to samo. Pogooglałem i okazało się, że to najprawdopodobniej wina
sprzętu, najpewniej płyty głównej, która nie radzi sobie z dwoma transmisjami
DMA na raz (z karty TV i do kontrolera SCSI). Zamazywane są losowe fragmenty
pamięci jądra i właściwie powinienem się cieszyć, że na dysku mam jeszcze
jakieś dane, a nie już tylko śmieci (dobrze, że to ext3).
Wkurzyłem się trochę. Myślałem, że wreszcie mam porządną płytę główną,
a tu znowu jakiś feler wyskakuje. I to chyba nie do obejścia. Chociaż...
jeszcze wszystkich kombinacji nie sprawdziłem... z drugiej strony, żeby
sprawdzić z 32-bitowym kernelem, to znowu pół systemu musiałbym wywalić do
góry nogami... ech... może po prostu nigdy więcej składaków-PC?