Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Jajcuś okularnik?

Byłem dzisiaj na badaniach lekarskich przed nową pracą. Oprócz standardowego wywiadu, mierzenia ciśnienia, osłuchiwania zostałem wysłany na konsultacje do okulisty (praca przy komputerze). Liczyłem na tą wizytę, bo mam wrażenie, że coś u mnie ze wzrokiem jest nie tak ostatnio. Regulacja monitora, czy ustawienia antyaliasingu fontów nie pomagają -- ciągle mam literki jakby rozmyte i czy patrzę z bliska, czy z daleka na monitor, to cały czas źle. I męczą mi się oczy przy tym bardzo. Kiedyś tak nie było...

No więc trafiłem do okulistki. Ta obadała mnie różnymi przyrządami, kazała przeczytać literki z tablicy (jak zwykle umiałem przeczytać nie tylko wskazany wiersz, ale i wszystkie pozostałe) i stwierdziła, że wszystko ok. Jednak przerwałem jej wypisywanie kartki skarżąc się na te rozmazane literki. Zrobiła jeszcze kilka badań, w końcu założyła mi takie śmieszne okularki i kazała coś przeczytać. Ok, żaden problem.... potem włożyła w to, czy przekręciła szkiełko... i tekst się zrobił nagle ostry (a niby było z nim wszystko ok)! No to chyba nie wymyśliłem sobie problemu...

Okulistka stwierdziła, że mam astygmatyzm fizjologiczny (w Googlach znalazłem, że to taki normalny, jak ma każdy), ale skoro szkła pomagają, to mam iść do okulisty i sprawić sobie okulary. A na karteczce dopisała praca w okularach. Więc dzisiaj na spacerku z Krysią zahaczyliśmy o tutejszego optyka i zapisałem się na wizytę u okulisty na poniedziałek. Może niedługo będę przed kompem w brylach siedział...


Komentarze

zgoda (jarek)

23 maja 2006 22:03:26

Jak ja "miałem wrażenie", że coś z moim wzrokiem jest n-ok, to mnie okulistka kazała częściej wychodzić na szluga. ;)

cinnamon

23 maja 2006 22:03:30

Mrauuu :) Pokażesz się?

undefine okularnik

23 maja 2006 22:03:38

wpółczucie..

Jajcuś

23 maja 2006 22:07:27

zgoda: wychodzenie i wyglądanie w dal już nie bardzo mi pomaga :-( Palić, nawet w celach terapeutycznych, nie mam zamiaru zaczynać ;-)

cinnamon: jasne, jeśli mam szansę ujżeć podziw w kobiecych oczach, to nie omieszkam z niej skorzystać ;-)

undefine: mam nadzieję, że nie będzie mi to bardzo przeszkadzać... liczę na to, że przestanę się niepotrzebnie męczyć... a jak będzie?... zobaczymy

cinnamon

23 maja 2006 23:02:58

No to czekam :)

bazyl

24 maja 2006 00:00:06

Mi tez teraz stwierdzili astygmatyzm. Tylko ja w prawym oku mam przesuniecie osi widzenia o 180 stopni :) Masakra. Wlasnie sprawilem sobie okulary nowe. I czuje sie w nich jak nowo narodzony :)

Riddle

24 maja 2006 00:11:36

> Tylko ja w prawym oku mam przesuniecie osi widzenia o 180 stopni

I jak widzisz bez okularów? Bo nie mogę sobie tego wyobrazić (wybacz wścibskość)

bmalkow

24 maja 2006 07:25:23

Jacku! Tylko nie daj się wrobić u tego optyka w "dobieranie szkieł na podstawie badań komputerowych". Wymiki z autorefraktometru są niezłe do rozpoczęcia dobierania szkieł jak najbardziej tradycyjną metodą ale nie jako jedyne.
Niestety jest wiele zakładów, które tak robi: co maszynka wypluje jest święte :-(

Krystian

24 maja 2006 08:32:21

> Tylko ja w prawym oku mam przesuniecie osi widzenia o 180 stopni
To mi brzmi tak, jakby jedno oko patrzyło do tyłu, znaczy do środka głowy ;)

tonid

24 maja 2006 10:49:23

Miałem astygmatyzm i krótkowzroczność od wczesnego dzieciństwa (6 roku życia). Zaczęło się od -0,5/0,5-cyl i rosło i rosło. W wieku około 20 lat miałem już -2,5/0,5-cyl i wtedy trafiłem do DOBREGO optyka. Zalecił, żebym zamiast -2,5/0,5-cyl nosił szkła -3,0, czyli bez korygujących astygmatyzm. Co ciekawe, od tego czasu (już prawie 15 lat...) wzrok mi się nie popsuł. Jesli więc Jajcuś wykryli Ci też krótkowzroczność, to poradź się jakiegoś dobrego, "starej daty" optyka, być może lepiej nosić będzie mocniejsze minusy, niż astygmatyzm. A może zamiast cylindrycznych szkieł po prostu minusy. Ja tam się nie znam 8D. A optyka niestety nie mogę już polecić, bo zakład zlikwidowano 8[

Ja-Joanna

24 maja 2006 21:48:48

Myślę, Jajcusiu, że się poczujesz jak nowo narodzony. Ja zaczęłam nosić okulary po to, żeby odciążyć oczy. Okulista stwierdził małe plusy i astygmatyzm. Miałam nosić do pracy przy kompie. I noszę, jak czuję, że potrzebuję, a nie zawsze potrzebuję. Jak pracuję długo i późno to najczęściej tak.

Ostatnio jednak tak się przepracowywałam, że same okulary niewiele dawały i sobie kupiłam w aptece sztuczne łzy. To jest dopiero wynalazek. Od razu przestały mi się „kleić” oczy i szczypać. Nagle zrobiło się tak przyjeeemnie... :) Wypróbuj, może Ci to też „wyostrzy” wzrok.

Taki to już nasz zawód, że wzrok z czasem się psuje.

taihen

25 maja 2006 15:36:32

Witaj w klubie astygmatyków ;-)

axquan

26 maja 2006 00:58:57

Nie wiem czy zauważyliście, ale mówicie o tym jakby... to było przyjemne, jakby noszenie okularów było jakimś zaszczytem, a tymczasem jest to strasznie denerwujące. Wiem, że lepiej widać, ale przez pierwsze 0,5 roku noszenia szkiełek byłem zły za każdym razem kiedy musiałem je założyć. I nadal mam tą naiwną nadzieję, że nadejdzie kiedyś dzień, kiedy to już nie będzie to konieczne, chyba, że faktycznie panny na to lecą, wtedy mogę jest nosić nadal :)

Riddle

26 maja 2006 01:01:45

Noszę okulary pół mojego życia… po tym czasie bez okularów (pomijając nawet wadę - powiedzmy że masz szkła kontaktowe) czujesz się bardzo dziwnie - jakbyś był odsłonięty, bez części ubioru. Do tego dochodzi jeszcze wiele innych czynników jak powiększenie pola widzenia i dezorientacja… takie tam.

Ja z okularów jestem dumny. Wiem, że to wada, ale nie przeszkadza mi w ogóle. A szkiełka są częścią mnie i już.

mcv

26 maja 2006 01:07:55

Heh, zależy od jak dawna ktoś okulary nosi. Jak od dziecka, to jasne, że będzie się bez nich czuł, jak bez kawałka siebie. A jak od niedawna… to wiadomo.

Ja od ~trzech lat mam okulary, ale wkładam je sporadycznie (czytaj: na wykładach ;-)). I nie mogę ich ścierpieć - cały czas je czuję na nosie i cały czas mam ochotę się po nim drapać, itp. No po prostu nie mogę ich zdzierżyć i już :-)

Riddle

26 maja 2006 01:11:13

No cóż, weteran jestem więc coś powiem… nienoszenie słabych szkieł (na początku, kiedy okazuje się że coś nie gra) według zaleceń lekarza powoduje najczęściej poważny wzrost wady - i wtedy już do szkiełekj jesteś przykuty. Mówię o okresie bardzo nastoletnim, kiedy się rośnie i te sprawy, etc. W ten sposób z -0,5 od za intesywnego czytania zrobiło mi się -1,5 i już tak zostało… powiększając się leciutko do obecnych -2,5.

A jak to jest z cofaniem się wady? Czy jeśli starsi ludzie dostają koło 40-50 plusy to mi się wada cofnie? Oby nie, chcę moje szkła! :D

tonid

26 maja 2006 10:05:23

Ja tu poprę Riddla. Okulary noszę od 6 roku życia, czyli od 28 lat. I choć nie raz namawiano mnie na szkła kontaktowe, na operację itp., twardo trzymam się cyngli. Są jakby częścią mnie, traktuję je trochę jako biżuterię. Grunt jednak to znaleźć dla siebie odpowiednie oprawki.

treacle

26 maja 2006 15:54:53

Ja nosze okulary około 10 lat, bardzo się do nich przyzwyczaiłem, bez nich czuję się jak bez ręki, ale przerzucę się niedługo na szkła. Prowadzę dość aktywny tryb życia i moje oprawki szybko się wykańczają a to spory wydatek, szkła także. Co do szkieł do okularów to polecam wzmacniane plastiki, mogą być z antyrefleksem, ale niekoniecznie - ja nigdy nie używałem z antyrefleksem i nigdy mi to nie przeszkadzało, gorzej z parowaniem w zimie po wejściu do cieplego pomieszczenia - horror.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...