Awaria...
Przed chwilą dzwoni serwisant, że nie działa system zarządzania siecią.
Główny serwer nie odpowiada na pingi. Loguję się na inną maszynę w serwerowni
i rzeczywiście, master
nie odpowiada. Proszę serwisanta, żeby zajrzał
do serwerowni i przyjrzał się serwerowi z prawej strony pod monitorem...
... i dowiaduję się, że żadnego monitora tam teraz nie ma. Ale serwer jest
gdzie był, tyle że ciemny
, wentylatory też nie chodzą. Przycisk power
nie działa... przepięcie kabla do drugiego zasilacza też nie pomaga. Zbadanie
drugiego końca kabla wyjaśniło sprawę: wtyczka była wyciągnięta z gniazdka.
Oczywiście to wyjaśnienie tylko częściowe. To kto, kiedy i dlaczego to rozłączył i gdzie podział się monitor, pozostaje na razie tajemnicą...
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
27 kwietnia 2006 19:03:41
To co, każdy ma dostęp do serwerowni? Nie ma listy osób uprawnionych? Czy to informatycy są pozbawieni wyobraźni, że odłączają serwer?