Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Mail do admina...

jus systko dziala. sorki za moja polszczyzna ale cosik mnie pojebalo

5 komentarzy do wpisu „Mail do admina...”


Security by Microsoft

Zawsze uważałem Ms Passport za jakąś usługę z piekła rodem, ale ostatnio, dla jakiejś pierdoły, założyłem tam sobie konto. Podałem e-mail, którego nie używam do niczego innego. Wypełniłem dane, które chcieli (zdziwiłem się, że nawet tam nie było nic takiego, czego nie chciałbym im podawać) i przyszedł mail weryfikujący adres. Za pierwszym razem się odbił, bo źle sobie aliasa skonfigurowałem. Za drugim razem dotarł poprawnie, użyłem linka potwierdzającego i mogłem już z nowego konta w Ms Password skorzystać.

Zdziwiłem się więc, gdy dzisiaj znowu przyszedł mail od Microsoftu z prośbą o potwierdzenie adresu e-mail. W wiadomości był link do kliknięcia, plus pouczenie w sprawach bezpieczego korzystania z ich usług:

To help keep your personal information safe, Microsoft recommends that you never enter your credentials (e-mail and password) at a site you reached by clicking a link in an email. Instead of clicking the link, copy the address and paste it into the address bar in your web browser. While we may send e-mail that contains links, the links are provided for convenience only.

Polecenie kopiowania linków zamiast klikania w nie wydaje mi się nieco śmieszny, ale w sumie może to i trochę bezpieczniejsze jest. Ja tam w nic nie klikałem, tylko aktywowałem tego linka (https://accountservices.msn.com/EmailPage.srf?emailid=...) z mojego Mutta przez urlview. Pojawił się formularz do potwierdzenia e-maila – dużymi literami e-mail, przyciski Confirm i Cancel (czy podobnie) i instrukcja, że mam potwierdzić adres, a następnie, za jego pomocą, zalogować się do systemu. I rzeczywiście, po wciśnięciu Confirm zostałem przekierowany na stronę logowania: http://login.passport.net/... (bez https!). A ja się formularza logowania w jakimś głupim Joggerze czepiałem... ;-)

8 komentarzy do wpisu „ Security by Microsoft”


9 Songs i Marzyciele

O 9 Songs czytałem jeszcze w wakacje. Już wtedy wiedziałem, że chcę to obejrzeć. Jednak na polską premierę trzeba było jeszcze poczekać. Miała być gdzieś we wrześniu, ale oczywiście w żadnym pobliskim kinie tego nie puszczali. Recenzje jakie się wtedy pojawiły, nie były zbyt pochlebne. Że ludzie wychodzili po kilkunastu minutach z kina, że to szmira, zwykła pornografia. Mnie to nie zrażało. Bardziej mnie przekonywały wcześniejsze opisy z zagranicznych seks-blogów.

Wczoraj wybrałem się po jakiś film do wypożyczalni i udało mi się to 9 Songs wypożyczyć. I nawet nie leżało w dziale tylko dla dorosłych. Obejrzeliśmy sobie wieczorem. Fabuły rzeczywiście tam praktycznie nie było. Jeśli chodzi o sceny erotyczne, to pokazali prawie wszystko co mogliby pokazać. Nawet dialogi na początku filmu były jak żywcem wzięte z jakiegoś pornosa ;-). Jednak pornos to nie był. Różnica na plus, to brak tej, typowej dla pornografii, sztuczności. Oglądaliśmy kochającą się parę, a nie tylko dwoje ludzi którym kazano się seksić przed kamerą. Z różnic na minus, to przede wszystkim zbytnie skrócenie najciekawszych scen – jak w pornolach są zwykle za długie i nużące, to tu bywały zbyt krótkie, żeby się nimi nacieszyć. No i uroda aktorki pozostawiała trochę do życzenia. Owszem, naturalniejsza (w pozytywnym sensie), niż plastikowe, wydepilowane do zera, laseczki z pornosów, ale biust trochę za mały, a i twarz mogła by być lepsza. Poniżej biustu już bez zarzutu. No, może odrobinę za chuda.

No i nie można w przypadku tego filmu nie wspomnieć o muzyce, w końcu piosenki są nawet w tytule. Liczyłem na trochę dobrego rocka... i rzeczywiście sporo rocka było. Tyle, że nic powalającego na kolana. Trochę szkoda. Seks naprzemian z dobrą muzyką, to byłoby coś. A... i jeszcze oczywiście były sceny z Antarktydą... w Sieci widziałem jakieś interpretacje tego tematu... sam raczej żadnego głębokiego znaczenia się w tym nie dopatrzyłem. W każdym razie nie przeszkadzało za bardzo.

Trochę inny film oglądaliśmy jakiś tydzień temu, może więcej. Żonka kupiła dwie płytki z jakiegoś pisemka dla pań – Dobre Rady i Marzyciele. Ten drugi film od razu zachęcił nas ilustracjami na okładce. Kino europejskie, więc można było się spodziewać czegoś nietuzinkowego, niekoniecznie dającego się oglądać (przez nas).

Oglądać się nawet więcej niż dało. Film pokazywał nietypowy związek trójki młodych ludzi – dwoje Francuzów i Amerykanina, gdzieś w latach sześćdziesiątych. Było o kinie, o polityce, o miłości i seksie. Czuło się, że seks wisi w powietrzu, jeszcze zanim go pokazali. A i to co pokazali, mimo że znacznie mniej odważne niż w 9 Songs oglądało się całkiem miło. Szczególnie, że główna bohaterka miała się czym pochwalić.

Bez wątpienia było to ambitniejsze kino. Miłe dla oka, ale i interesujące. Opisany związek może odrobinę perwersyjny, ale można było uczucia bohaterów zrozumieć. Seks pokazany taki, jakim jest – piękny, przyjemny, ale i trochę tajemniczy. A sam seks był tylko częścią całości, wyjątkowo dobrze pasującą do reszty (co się często w kinie nie udaje).

Ciekawe, że więcej udało mi się napisać o tym filmie, który sam w sobie zawierał dużo mniej treści...

To co w obu filmach mi się podobało, to to, że można pokazać seks jako coś pięknego i przyjemnego. Można go pokazać bez przemocy (niestety w kinie często jedno idzie razem z drugim), bez oceniania, i potępiania niestandardowych zachowań (w typowym amerykańskim kinie byle trójkącik musiałby się skończyć nieprzyjemnymi konsekwencjami).

8 komentarzy do wpisu „ 9 Songs i Marzyciele”


Nowy Jogger – nowy szablon

Zmienił się engine Joggera, czas na zmiany na własnym Joggerze. Już sam miałem trochę dosyć tego ciemnoniebieskiego czegoś. A, że bardzo mi się podoba domyślna skórka Zope3 – rotterdam, to sobie ją pożyczyłem.

Dodałem tylko prosty, dwukolumnowy layout, powiększyłem <h1/> i zamieniłem wszelkie microsoftowe czcionki na bardziej wolne zamienniki. Postawiłem też na prostotę – wywaliłem z szablonu wszystko co zbędne (chociaż parę rzeczy jeszcze pewnie wróci). Mnie się efekt podoba. Żonie też. Chyba więc nie jest źle. :-)

P.S. przy okazji sprawdzam, czy plugin jogger w CJC działa z Jogger 2...

Update: usunąłem ze stylu konkretne nazwy fontów, każdy będzie widział to co ma w przeglądarce/systemie skonfigurowane.

13 komentarzy do wpisu „ Nowy Jogger – nowy szablon”


Firefox windowsieje?

This address is restricted

This address uses a network port which is normally used for purposes other than Web browsing. Firefox has canceled the request for your protection.

Teraz będzie przeglądarka mi mówić co jest dla mnie dobre? Gdyby to jeszcze chodziło o jakieś realne zagrożenie, czy adekwatne do zagrożenia zabezpieczenie. Jeśli coś mi się ma stać od skierowania przeglądarki na port "79", to czemu niby port np. "76" miałby być bezpieczny?

13 komentarzy do wpisu „ Firefox windowsieje?”



Jesteście obserwowani...