Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Urlopu dzień czwarty

Wczoraj i przedwczoraj realizowałem głównie punkt pierwszy mojego planu urlopowego. Poza tym przed południem zajmowałem się dzieckiem, a wieczorem dłubałem coś dla Holendra. Więc nie było o czym pisać.

Dzisiaj natomiast, wróciłem do punktu drugiego. Tym razem wybrałem się na konie (tak, już nie tylko Ika będzie przynudzać). Na miejscu instruktor stwierdził Pan jest jeżdżący, więc można Panu dać Dakara. Bo Pani się boi.. Ja na konia wsiadałem po raz trzeci (właściwie to miała być druga pełnowymiarowa jazda), a Pani nie dość, że jeździ ode mnie dużo dłużej, to i sporo lepiej. Ja się jednak nie broniłem, żonka o Dakarze mówiła dużo dobrego. Głównie to, że chodzi bardzo chętnie i sam rwie się do galopu. Ja się nie rwę, ale uznałem, że jakoś konia zatrzymam... najwyżej zlecę.

Instruktor pomógł mi osiodłać konia, wpuścił na ujeżdżalnie i pozwolił jeździć. Na początku z 10 minut stępem, co nie było proste, bo Dakar każdy mój ruch w siodle traktował jako sygnał do kłusu, więc parę razy musiałem go wstrzymywać. W końcu przyszedł i czas na kłus. Koń ruszył chętnie... i jak się rozpędził, to dopiero poczułem jak fajnie jest jeździć konno. Poprzedni kłus na Bohunie to nie było to. Dzisiaj też czułem, że jazda kłusem za Bohunem, to dla Dakara powolny spacerek. Kilka razy Dakar ruszył galopem szczególnie, gdy galopowały inne konie. Nie pozwalałem jednak długo cieszyć się mu tą przyjemnością. Dla mnie to chyba jednak trochę za wcześnie. Chociaż... jakoś nie czułem, żebym miał w tym galopie spadać.

W sumie jeździłem jakieś 1.5h (płaciłem za godzinę). Skończyłem gdy już siedzenie mocno protestowało, a koń ze mną robił już co chciał. I nawet bardzo obolały po tym nie jestem, co więcej po jeździe mnie energia rozpierała, aż chciałem żonie te okna umyć ;-). Może rzeczywiście się nauczę jeździć konno...

A teraz coś z zupełnie innej beczki – Holender wysłał do mnie dwie paczki ze sprzętem. Jedna podobno jeszcze w Holandii, a druga już wczoraj była na miejscu, tyle że mnie nie zastała, informacji żadnej nikt mi nie zostawił. Dzisiaj niby znowu krąży (pewnie też mnie nie zastali). Próbowałem dodzwonić się do firmy kurierskiej, ale tylko posłuchałem sobie muzyczki. Może jutro przed południem się uda i jakoś tę przesyłkę upoluję.

Update: paczka dotarła, jeszcze dzisiaj, przed 21:00. :-)


Komentarze

Movi

15 grudnia 2005 20:34:03

Tak nic nie mówię, ale czy aby ci wolno po tej operacji tak się forsować? ;)

Jajcus

15 grudnia 2005 20:34:50

Po trzech miesiącach wolno. To jeden z powodów dlaczego akurat teraz wziąłem urlop.

Jajcus

15 grudnia 2005 21:12:57

Update: paczka dotarła :-)

Krystek

15 grudnia 2005 21:45:50

A jaka firma kurierska tak męczyła się z dostarczeniem?

Jajcus

15 grudnia 2005 21:48:03

Czemu męczyła? Po prostu mnie nie zastali, a teraz dostarczył gościu to już chyba po godzinach. Raczej nie mam im nic do zarzuczenia.
Firma to TPG Post / TNT.

Krystek

15 grudnia 2005 21:50:20

Może nie męczyła, ale miała pecha ;) Acha.

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...