No i nie ma tygodnia urlopu...
Nie dostałem tygodnia urlopu. Dostałem dwa. Była propozycja, żebym wziął
wolne do końca roku, ale nie będę świnia i nie zostawię kolegi samego z tym
bajzlem na dwa tygodnie. No to może jednak trochę uda mi się wypocząć.
:-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
08 grudnia 2005 10:40:41
Ja wziąłem 4 dni i jestem po nich bardziej zmęczony niż gdybym siedział w pracy.
I nawet nie mam na kogo zgonić! ;)