Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Na koniku...

Dzisiaj, jak co niedzielę, pojechałem z dziewczynami do Szałszy na konie. Pogoda była zupełnie niezachęcająca (mgła i lejący deszcz), ale instruktor zapewnił, że jest gdzie jeździć, bo hala (kryta ujeżdżalnia) przygotowana.

Na miejscu pogoda wyglądała jeszcze paskudniej niż przez okno, ale na hali konie już jeździły, tylko dwa stały w stajni. Gdy najspokojniejszy, Bohun, się zwolnił, to posadziliśmy na niego Małą i zrobiliśmy kilka kółeczek. Później żonka wsiadła na poważniejszego (większego i chętniejszego do biegania) konia – Neskę i zaczęła swoją jazdę.

Ja w tym czasie pilnowałem Krysi, która zresztą całkiem dobrze się sama bawiła w słomie, a poza tym pomogłem założyć czapsy na pewne zgrabne nóżki i kilka razy trzymałem dziewczynom konia (gdy się przesiadały, albo miały dość). Bałem się, że z Krysią zmarzniemy, gdy Ika będzie jeździć, ale na hali było ciepło i całkiem przyjemnie. Gdy tak stałem z Bohunem, gdy żona kończyła, to stwierdziłem, że może bym w końcu i ja na konia wsiadł. Przez ostatnie parę miesięcy się wstrzymywałem, bo miałem przepuklinę, a po operacji lekarz przez trzy miesiące (czyli gdzieś tak do Mikołaja) zabronił mi uprawiania sportu. Zdecydowany byłem tym bardziej, że dziewczynom, które jechały z Iką, szło raczej nienajlepiej i na ich tle duża kompromitacja mi dziś nie groziła.

Oczywiście okazało się, że, mimo oglądania jeździectwa od pół roku, nie bardzo wiedziałem co z tym koniem zrobić – jak wsiąść, jak usiąść, jak trzymać wodze. Ale nawet jakoś udało mi się Bohuna (znanego z perfekcyjnych umiejętności stania w miejscu) wystartować i stępem okrążać halę, nie pozwalając koniowi na skróty. Ale stępem to nic ciekawego, trzeba było kłusem spróbować. Do tego już konik nie był taki chętny, więc żonka musiała dać mu przykład i biegała koło nas wokół hali. ;-) Z bacikiem w ręce, bo sam przykład to mogłoby być za mało.

Na początku kłusa obiłem sobie tyłek, ale w końcu zaczęło mi nawet to anglezowanie wychodzić. A i żona nie musiała biegać, bo Bohun zaczął mnie słuchać. Może dlatego, że już miałem bacik w ręce (ale raczej go nie używałem). Tak sobie jeździłem, to kłusem, to, dla odpoczynku, stępem. Koń, który podobno jest wyjątkowo leniwy i raczej początkujących jeźdźców nie słucha, był całkiem posłuszny. Poza paroma wyjątkami: zatrzymywał się, gdy inny koń go doganiał i gdy pojawiał się instruktor (to drugie tym dziwniejsze, że zwykle bywało na odwrót). No i pod koniec jazdy zaczął mieć humory. Ale i ja już się przy tym kłusie nie upierałem.

W sumie pojeździłem jakieś 45 minut (norma dla początkujących to pół godziny). Ku mojemu zaskoczeniu zszedłem o własnych siłach, niespecjalnie obolały i całkiem sprawny. Czyżby moja fatalna forma nie była taka fatalna? Po jeździe miałem konia odprowadzić do stajni i rozsiodłać. I znowu się okazało, iż mimo, że naoglądałem się tego sporo, to nie bardzo wiedziałem co z tym koniem tam zrobić ;-). Koleżanka odrobinę pomogła i nie było źle.

Będę musiał zacząć regularnie jeździć. To może być całkiem zabawne, a jakiś sport, dla odmiany od kilkunastogodzinnego siedzenia przy komputerze, na pewno mi się przyda.

No to jeździ ika, jeździ smoku, zacząłem jeździć ja... Kto następny? ;-)


Komentarze

3stan

27 listopada 2005 20:32:31

Wir :) Ale dopiero na lato :D

Patrys

27 listopada 2005 20:36:45

Ja już wieki nie jeździłem konno. Tak z 4 lata jakoś.

Jajcus

27 listopada 2005 20:40:50

3stan: nie ma co czekać do lata, na hali nawet dzisiaj było całkiem przyjemnie (na zewnątrz to dzisiaj nawet Ika nie miałaby ochoty jeździć).

3stan

27 listopada 2005 20:42:25

Ale ja jestem ciepłolubny i zimonielubny, a tam trzeba się jakoś dostać przechodząc przez zimę :D

Jajcus

27 listopada 2005 20:47:55

3stan: znaczy się, do wiosny nie wystawiasz nosa ze swego mieszkania? To teraz doceniam Twoje wczorajsze poświęcenie przy okazji walnego SLUGu ;-)

ola

27 listopada 2005 20:55:18

Ja też, ale dopiero na lato?:)

3stan

27 listopada 2005 21:00:47

Jajcuś: No... Staram się minimalizować wyprawy zimowe :) jak se pomyślę, że jutro w nocy muszę jechać do pracy, to już mi źle.

Wolne Oprogramowanie ma siakiś taki wysoki priorytet, że się poświęcam :D

arag0rn

27 listopada 2005 21:03:01

Ja raz na jakiś czas, chociaż dużo rzadziej niż bym chciał :(

smk

27 listopada 2005 23:43:05

Nie wiem jak u was, ale u nas była dziś znakomita pogoda na konie. :-)
Chłodno, ale nie mroźno. Nie padało. Wystarczyło ubrać się na cebulkę, żeby mieć się z czego rozpinać i na wierzch coś nieprzewiewnego i luks. :-)

Ika

28 listopada 2005 09:09:02

U nas było koszmarnie. Z nieba się lało, na ziemi ciapa z lodem pod spodem... A w hali cieplutko, sucho i jasno :-)

M.

28 listopada 2005 22:17:48

Jajcus: Wiesz, tak się zastanawiam: czy kupisz sobie również specjalne galotki, żeby się...hmmm nie poobijać?

Jajcus

28 listopada 2005 22:32:07

M.: akurat te części ciała specjalnie mi wczoraj nie ucierpiały (za to dzisiaj boli cała reszta).
A jak, mimo wszystko, poczuję potrzebę kupna odpowiedniej bielizny, to żonę naciągnę. I będę liczył na wsparcie Joggerowych komentatorów ;-)

Ika

28 listopada 2005 22:34:42

Może coś takiego? ;->
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=74165257

M.

28 listopada 2005 22:51:46

Ika: "Sakiewka" sama w sobie dość oryginalna, ale te kolory jakieś takie polityczne. Może sama wydziergaj podobny model? Kiedyś całkiem nieźle Ci to szło :)
Jajcus: Moje wsparcie masz!

Kisiel

19 marca 2006 21:54:24

no Bohunie nie trzeba używac palcata wystarczy go tylko mieć ;p wiem coś o tym

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...