No to znowu wywołam burzę...
Ja zbyt dużo o polityce nie piszę, na szczęście. Ale czasem nie mogę się
powstrzymać. Tak jak teraz, gdy Cimoszewicz zrezygnował z udziału w wyborach.
Nie miałem zamiaru na niego głosować, ale rozumiem jego argumentację. Od
początku nie podobało mi się jak był traktowany. Rozumiem, że lewica
się skompromitowała w ostatniej kadencji sejmu, zresztą tak samo jak
prawica
cztery lata wcześniej. Ale czy to znaczy, że należy kopać
leżącego? Wkurzały mnie już niesmaczne dowcipy na temat Cimoszewicza
w porannych audycjach RMF, serwowane odkąd tylko zaczął kandydować. Rozumiem,
że z polityków można się czasem pośmiać. Ale czemu tylko z jednego z nich?
Lepper jest za mało śmieszny? Giertych i Kaczyński to zbyt poważni kandydaci?
Tusk zbyt szlachetny? Jasne, najlepiej dokopać komuchowi
. Brak
konkretnego hacka? Znajdzie się... w końcu każdy gdzieś popełnia błędy,
wystarczy błędy akurat tego kandydata odpowiednio nagłośnić i podkoloryzować.
Media chętnie pomogą (w końcu komuchowi się należy
)...
To co ja mam Cimoszewiczowi najbardziej za złe, to to, że nie próbował się odciąć od różnych niewątpliwych szumowin z SLD. Ale Tusk też mi podpadł, że nie próbował się odciąć od negatywnej i miejscami nieuczciwej negatywnej kampanii wobec Cimoszewicza, najwyraźniej sterowanej także przez ludzi z PO. O pozostałych kandydatach nie chce mi się wspominać. No, jedno trzeba Cimoszewiczowi przyznać — nie ma godnego kandydata na prezydenta. Ale nigdy nie było i pewnie nie prędko się taki znajdzie, mimo to trzeba wybrać, chociażby najmniejsze zło.
Mam też pewne podejrzenia co do tego, kto dostanie głosy tych, którzy chcieli głosować na Cimoszewicza. Jeśli się sprawdzą, to wkrótce wyniki sondaży będą dla niektórych zaskakujące...
Śledzenie komentarzy (RSS)
14 września 2005 13:28:19
Sondaże też mnie interesują, ale wątpie aby były zaskakujące. Dostanie Borowski i może Tusk. No i spadnie frekwencja. Czy może się myle.