Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Integracji ciąg dalszy...

Jak wiadomo, na każdy wyjazd człowiek musi czegoś zapomnieć. Czego ja zapomniałem dowiedziałem się podczas porannej toalety. Najpierw, że nie wziąłem dezodorantu (przed wyjściem z domu wyjąłem go jeszcze tylko na chwilkę z kosmetyczki i tak najwyraźniej został), potem, gdy już miałem piankę na twarzy, że brakuje też maszynki do golenia. W recepcji dowiedziałem się gdzie jest sklep i kupiłem brakujące artykuły (takie jakie akurat były w tym wiejskim sklepiku). Nie, bez pianki na twarzy ;-)

Zdążyłem dotrzeć na śniadanie w miarę na czas, kolega z pokoju się trochę spóźnił, bo wcześniej wyszedł na spacer i trochę za daleko w las poszedł. Przy śniadaniu zaraz obgadano moją koszulkę z pingwinem — szef był w podobnej, tyle, że z logo Microsoft Windows.

Po śniadaniu wsadzono nas do autobusu i pojechaliśmy na wycieczkę. Najpierw godzina jazdy do ruin zamku ogrodzieńskiego na Podzamczu. Tam zwiedzanie zamku, potem pół godziny autobusem na Pustynię, Błędowską oczywiście. Później kolejne dwie ruiny zamków, jeden w odbudowie, jakiś klasztor i pustelnia (ale mi to atrakcja). Do hotelu na obiad dotarliśmy po 17-tej (według wcześniejszego planu miało być o 14-tej). Wszyscy mieli dosyć, a podobno jutro czekają nas podobne atrakcje... Zresztą, jedną z dzisiejszych atrakcji był przewodnik. Straszny gaduła, a gdy odjeżdżaliśmy z Pustyni, to jeszcze nam w autobusie śpiewał — Hej sokoły.

Obiadu też nie podali nam od razu, a jak już podawali to powoli, chyba brali nas na przetrzymanie. W tym czasie na dole zaczynało się jakieś wesele. Weselnicy chyba nawet zjedli nam lody, bo miały być po obiedzie, a nie było. Na terenie hotelu upchnięto dzisiaj trzy imprezy. Jedno wesele, chyba większe niż możliwości hotelu, bo tańce odbywały się także w pomieszczeniu przed recepcją, a stoły z żarciem stały nawet na korytarzach. Poza weselem dwie grupy przy ogniskach (w tym nasza). Ognisko full-wypas z żarciem, piciem i DJem. Taki DJ to potrafi człowieka do ogniska zniechęcić... ciągle tylko jakiś polski hip-hop itp. badziewie. Poza tym cały czas czułem, że nie całkiem tam pasuję, bo wszyscy się raczej w parach zintegrowali. Więc zjadłem co było dobrego (mam nadzieję, że bigosu tym razem ciężko nie odchoruję) i zacząłem się włóczyć po okolicy. Raz mnie z lasu wyciągnęło hasło zapraszamy na karkówkę, potem obszedłem tutejszy staw — Amerikan. Fajnie się tak chodzi nocą po lesie.

W końcu łażenia miałem dość, a przy tym ognisku wysiedzieć nie byłem w stanie (z wyżej opisanych powodów). Więc wróciłem sobie do pokoiku, włączyłem laptopa, komórkę z GPRS i koncert 1.2.3... w TV do zagłuszania dźwięków zza okna. No i tak sobie Jabberuję i Joggeruję — zintegrowałem się z firmą, że hej! ;-) Ale może jeszcze na to ognisko zajrzę...


Komentarze

nbw

01 maja 2005 02:49:47

Trochę mi to nie pasuje, bo zamek jest Ogrodzieniec a Podzamcze to jak sama nazwa wskazuje - mieścina służebna wobec zamku ;)

Nota bene jeden z moich ulubionych zamków w Polsce i jeden z największych w Europie (chodzi o obszar zajęty przez umocnienia, sama budowla nie jest strasznie wielka).

Ogólnie znam okolice Jury - jedne z moich ulubionych ;)

ajot

01 maja 2005 06:46:49

"Przy śniadaniu zaraz obgadano moją koszulkę z pingwinem — szef był w podobnej, tyle, że z logo Microsoft Windows." - ROTFL

Przyjechałem Mercedesem - szef był w podobnym samochodzie, tyle, że była to Syrenka.

DeeJay1

01 maja 2005 10:05:31

Gosh, gdyby mi DJ "przygrywał" do ogniska to chyba bym wyciągnął jakie płonące polano i go tym dźgnął ;)

Jajcus

01 maja 2005 16:52:41

nbw: cały numer polega na tym, że i fachowcy się sprzeczają która nazwa jest właściwa, a podałem tu tę mniej banalną, a zarazem tę której używał nasz przewodnik.

Jajcus

01 maja 2005 16:54:03

ajot: raczej przyjechałem różowym Mini, a szef w podobnym, tyle że w kwiatki ;-)

Miriam

06 maja 2005 23:46:54

Zgadzam się -włóczenie się po lasach to fajna sprawa chociaż generalnie wolę w dzień...też miałam okazję być na Jurze i porowerkować i znowu nawiozłam piasku do domu- chyba sobie zrobię piaskownicę tym razem:)na Pustynię niestety nie udało mi sie dotrzeć bo by była Piaskownica ze hej!

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


Jesteście obserwowani...