Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

I znowu dałem plamę

I znowu nie stanąłem na wysokości zadania. Znowu zachowałem się nie tak jak trzeba, znowu potem chciałem uciec i znowu usłyszałem chociaż raz byłbyś mężczyzną!. Jak widać to mi nie wychodzi. Wielomiesięczne próby dojścia (bo nie powrotu) do normalności nie wiele dają...

A może ktoś zna jakiś dobry kurs jak zostać prawdziwym mężczyzną? Cześć dotyczącą seksu mam raczej opanowaną, w stopniu conajmniej dostatecznym, ale najwyraźniej mam duże problemy z całą resztą (co pewnie i ten wpis potwierdza)...

Idę poczytać książkę, o bajkach i czarownicach — to pewnie też babskie/dziecinne zajęcie...

29 komentarzy do wpisu „ I znowu dałem plamę”


No i spieprzyłem...

Przenosiny na LVM ukończone. Straty: prawdopodobnie kilkadziesiąt MB plików z /opt i /home (oczywiście poza katalogiem mojej żony, który jako strategiczny został zbackupowany). Na razie nawet nie wiem co to za pliki. Ale sama informacja zdołała żonę wkurzyć... :-(

Do zapamiętania na przyszłość:

  • Przed jakimkolwiek zapisywaniem danych, po zmianach w filesystemie, czy tablicy partycji, robić fsck! I dobrze przemyśleć informacje jakie ono wypluje.
  • To, że resize2fs wywalił się z błędem glibc detected double free or cośtam nie znaczy że właśnie rozwalił mi filesystem (sam sobie później rozwaliłem wychodząc z takiego założenia).
  • Nawet gdy się zrobiło duży zapas miejsca na partycji pod zmniejszony filesystem, lepiej sprawdzić czy on się tam rzeczywiście mieści.
  • pvresize jest not implemented yet, więc nie ma sensu kasować starych partycji, żeby powiększyć istniejące PV — po prostu trzeba z tych partycji zrobić osobne PV i dodać do odpowiedniego VG.
  • Backupować zawsze więcej niż wydaje się istotne — żona może być zła także za nieistotne pliki.

19 komentarzy do wpisu „ No i spieprzyłem...”


A może by tak LVM?

Ostatnio często się zdarzało, że nie mogłem w domu jakiegoś pakietu doinstalować, bo na /usr brakowało miejsca, gdy na /home i /var jeszcze było. Nie chciałem linkować, ani bindować (mount --bind) katalogów, więc było kombinowanie co by tu skasować, żeby co innego zainstalować. Nie wiele już do tego kasowania zostało.

Od jakiegoś czas w firmie na serwerach stosuję LVM — dzięki temu na początku przydzielam systemom plików tyle miejsca ile w danej chwili jest potrzebne, plus niewielki zapas, a więcej mogę dodać wtedy, gdy będzie taka potrzeba. Pomyślałem, że w domu też mógłbym to zastosować. Jednak przeniesienie istniejących filesystemów na LVM to nie taka prosta sprawa, wiąże się z przerzucaniem danych między partycjami, usuwaniem i dodawaniem partycji, a także zmianą rozmiaru jednej z nich. W takim przypadku zawsze jest ryzyko utraty danych...

Wczoraj zrobiliśmy nasze regularne (twardzi jesteśmy: raz na rok) bakupy najistotniejszych danych, jednak mimo to żona by mnie zamordowała, gdyby wyparował jej katalog domowy. Dlatego właśnie leci jego zawartość na wolną partycję na serwerze u mnie w pracy. Oczywiście w locie kompresowana i szyfrowana. Średnio około 400kB/s. Oby mi ISP kurka nie przykręcił za to — to jest sieć osiedlowa, gdzie raczej nie są przewidziane takie transfery dla pojedynczego użytkownika ;-).

Po obiedzie rozpoczynam operację (8-punktowy plan mam już przygotowany), ciekawe co z tego wyniknie...

15 komentarzy do wpisu „ A może by tak LVM?”


Jabber? Nie dla idiotów!

Okazuje się, że już twórcy pierwszych implementacji Jabbera zdawali sobie sprawę z uciążliwości różnych idiotów w sieciach IM i starali się temu odpowiednio zaradzić. Dzisiaj Jabber Council opublikowało specyfikację tego protokołu: JEP-148: Instant Messaging Intelligence Quotient (IM IQ). Szkoda, że się nie przyjął, oszczędził by nam wielu niepotrzebnych rozmów i pozycji w rosterach...

1 komentarz do wpisu „ Jabber? Nie dla idiotów!”


Rzucam to wszystko...

Zastanowiłem się nad tym co napisał zgoda w komentarzach do ostatniego wpisu i chyba muszę się z tym zgodzić. Ci wielcy gracze to nic dobrego, zaraz wszystko zepsują. Teraz Sun zaczyna — psując wspaniałą ideę tekstowej komunikacji przez jakieś VoIP, videokonferencje itp. wynalazki w swojej implementacji. Potem będzie Microsoft, skoro jest RFC, to będą musieli zrobić swoją implementację. W każdym Windows będzie klient Jabbera, którego nawet moja matka obsłuży. Zdaje się, że Apple już coś takiego zrobiło (na szczęście u nas Maki nie są zbyt popularne). No i po co to nam? Nie po to robię trudnego do zainstalowania, brzydkiego klienta CJC, żeby gadać z ludźmi, co u siebie mają śliczne cukierkowe okienka i, co gorsza, cieszą się z narzędzia, którego używają! Nie po to robiłem transport GG, żeby przestał być potrzebny jak ludzie z GG uciekną.

Ostatecznie stwierdzam, że dam sobie z tym spokój. Dość ślęczenia nad PyXMPP i CJC, wystarczająco czasu na to zmarnowałem. Transport GG też okazał się niewypałem, zamiast pozwalać ludziom z GG gadać z Jabberowcami, jak już muszą, to spowodował przejście iluś użytkowników GG na Jabbera — straszne. Tego bloga też zamykam, przeniosę się gdzieś, gdzie nie ma takich niepotrzebnych bajerów jak dodawanie notek z jakiegoś komunikatora, czy powiadomienia, co rozpraszają człowieka przy normalnej pracy.

Więcej o tym, czemu XMPP ssie i czemu nie chcę mieć z tym już nic wspólnego opowiem na Pingwinariach, zamiast wykładu o tym głupim publish-subscribe — myślę że ludzie będą mi za to wdzięczni.

8 komentarzy do wpisu „ Rzucam to wszystko...”



[szpieg] Jesteście obserwowani...