04 kwietnia 2005
18:39:58
|
kategorie:
lajf is brutal,
I znowu nie stanąłem na wysokości zadania. Znowu zachowałem się nie tak
jak trzeba, znowu potem chciałem uciec i znowu usłyszałem chociaż raz
byłbyś mężczyzną!
. Jak widać to mi nie wychodzi. Wielomiesięczne próby
dojścia (bo nie powrotu) do normalności nie wiele dają...
A może ktoś zna jakiś dobry kurs jak zostać prawdziwym mężczyzną
?
Cześć dotyczącą seksu mam raczej opanowaną, w stopniu conajmniej dostatecznym,
ale najwyraźniej mam duże problemy z całą resztą (co pewnie i ten wpis
potwierdza)...
Idę poczytać książkę, o bajkach i czarownicach — to pewnie też
babskie/dziecinne zajęcie...
03 kwietnia 2005
20:27:09
|
kategorie:
oprogramowanie,
rodzinka,
Przenosiny na LVM ukończone. Straty: prawdopodobnie kilkadziesiąt MB
plików z /opt i /home (oczywiście poza katalogiem mojej żony, który jako
strategiczny został zbackupowany). Na razie nawet nie wiem co to za pliki. Ale
sama informacja zdołała żonę wkurzyć... :-(
Do zapamiętania na przyszłość:
- Przed jakimkolwiek zapisywaniem danych, po zmianach w filesystemie, czy
tablicy partycji, robić
fsck! I dobrze przemyśleć informacje
jakie ono wypluje.
- To, że
resize2fs wywalił się z błędem glibc detected
double free or cośtam
nie znaczy że właśnie rozwalił mi filesystem (sam
sobie później rozwaliłem wychodząc z takiego założenia).
- Nawet gdy się zrobiło duży zapas miejsca na partycji pod zmniejszony
filesystem, lepiej sprawdzić czy on się tam rzeczywiście mieści.
-
pvresize jest not implemented yet
, więc nie
ma sensu kasować starych partycji, żeby powiększyć istniejące PV — po
prostu trzeba z tych partycji zrobić osobne PV i dodać do odpowiedniego
VG.
- Backupować zawsze więcej niż wydaje się istotne — żona może być zła
także za
nieistotne
pliki.
03 kwietnia 2005
10:57:57
|
kategorie:
linux,
Ostatnio często się zdarzało, że nie mogłem w domu jakiegoś pakietu
doinstalować, bo na /usr brakowało miejsca, gdy na
/home i /var jeszcze było. Nie chciałem linkować,
ani bindować (mount --bind) katalogów, więc było kombinowanie co
by tu skasować, żeby co innego zainstalować. Nie wiele już do tego kasowania
zostało.
Od jakiegoś czas w firmie na serwerach stosuję LVM — dzięki temu na
początku przydzielam systemom plików tyle miejsca ile w danej chwili jest
potrzebne, plus niewielki zapas, a więcej mogę dodać wtedy, gdy będzie taka
potrzeba. Pomyślałem, że w domu też mógłbym to zastosować. Jednak
przeniesienie istniejących filesystemów na LVM to nie taka prosta sprawa,
wiąże się z przerzucaniem danych między partycjami, usuwaniem i dodawaniem
partycji, a także zmianą rozmiaru jednej z nich. W takim przypadku zawsze jest
ryzyko utraty danych...
Wczoraj zrobiliśmy nasze regularne (twardzi jesteśmy: raz na rok) bakupy
najistotniejszych danych, jednak mimo to żona by mnie zamordowała, gdyby
wyparował
jej katalog domowy. Dlatego właśnie leci jego zawartość na
wolną partycję na serwerze u mnie w pracy. Oczywiście w locie kompresowana
i szyfrowana. Średnio około 400kB/s. Oby mi ISP kurka nie przykręcił za to
— to jest sieć osiedlowa, gdzie raczej nie są przewidziane takie
transfery dla pojedynczego użytkownika ;-).
Po obiedzie rozpoczynam operację (8-punktowy plan mam już przygotowany),
ciekawe co z tego wyniknie...
01 kwietnia 2005
19:31:39
|
kategorie:
jabber,
Okazuje się, że już twórcy pierwszych implementacji Jabbera zdawali sobie
sprawę z uciążliwości różnych idiotów w sieciach IM i starali się temu
odpowiednio zaradzić. Dzisiaj Jabber Council opublikowało specyfikację tego
protokołu: JEP-148: Instant
Messaging Intelligence Quotient (IM IQ). Szkoda, że się nie przyjął,
oszczędził by nam wielu niepotrzebnych rozmów i pozycji w rosterach...
01 kwietnia 2005
08:32:04
|
kategorie:
cjc,
jabber,
pyxmpp,
transport gg,
Zastanowiłem się nad tym co napisał zgoda w komentarzach do
ostatniego wpisu i chyba muszę się z tym zgodzić. Ci wielcy gracze
to nic dobrego, zaraz wszystko zepsują. Teraz Sun zaczyna — psując
wspaniałą ideę tekstowej komunikacji przez jakieś VoIP, videokonferencje itp.
wynalazki w swojej implementacji. Potem będzie Microsoft, skoro jest RFC, to
będą musieli zrobić swoją implementację. W każdym Windows będzie klient
Jabbera, którego nawet moja matka obsłuży. Zdaje się, że Apple już coś takiego
zrobiło (na szczęście u nas Maki nie są zbyt popularne). No i po co to nam? Nie
po to robię trudnego do zainstalowania, brzydkiego klienta CJC, żeby gadać
z ludźmi, co u siebie mają śliczne cukierkowe okienka i, co gorsza, cieszą się
z narzędzia, którego używają! Nie po to robiłem transport GG, żeby przestał
być potrzebny jak ludzie z GG uciekną.
Ostatecznie stwierdzam, że dam sobie z tym spokój. Dość ślęczenia nad
PyXMPP i CJC, wystarczająco czasu na to zmarnowałem. Transport GG też okazał się niewypałem,
zamiast pozwalać ludziom z GG gadać z Jabberowcami, jak już muszą, to
spowodował przejście iluś użytkowników GG na Jabbera — straszne. Tego bloga też zamykam,
przeniosę się gdzieś, gdzie nie ma takich niepotrzebnych bajerów jak dodawanie
notek z jakiegoś komunikatora, czy powiadomienia, co rozpraszają człowieka przy normalnej pracy.
Więcej o tym, czemu XMPP ssie i czemu nie chcę mieć z tym już nic wspólnego
opowiem na Pingwinariach, zamiast wykładu o tym głupim publish-subscribe
— myślę że ludzie będą mi za to wdzięczni.