Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Fajne rzeczy można znaleźć w CRYPTO-GRAMie...

Prenumeruję sobie CRYPTO-GRAM, taki magazyn o bezpieczeństwie (nie tylko komputerowym) co miesiąc rozsyłany pocztą. Właśnie przyszedł kolejny numer, a w nim kolejnych kilka interesujących artykułów i masa linków.

W szczególności zainteresował mnie link do artykułu o hakowaniu systemu rowerów do wynajęcia w Berlinie — Hack a Bike. I to podwójnie — po pierwsze, ten system wynajmu rowerów to super sprawa, po drugie historia łamania tego też jest całkiem interesująca. Niestety u nas pewnie by się to nie przyjęło, bo zaraz wszystkie rowerki zostałyby zhackowane przy pomocy łomów itp. tak, że jeździć by sie na nich nie dało. Oczywiście o ile od razu nie byłyby wszystkie sprzedane na złom... Chociaż... może znajdzie się ktoś na tyle odważny, żeby coś takiego zorganizować i na tyle sprytny, żeby się to udało?

1 komentarz do wpisu „ Fajne rzeczy można znaleźć w CRYPTO-GRAMie...”


FOSDEM

Przeglądająć blog ralphm, kolegi z Jabber Software Foundation, trafiłem na kolekcję zdjęć z FOSDEMu. Ze zdjęć wygląda na to, że atmosfera tam jest podobna do tej na Pingwinariach. Biorąc jeszcze pod uwagę to, że bywa tam masa ciekawych ludzi z europejskiej części świata Open Source, to jest to coś na czym warto by być. Właściwie, to już w zeszłym roku pomyślałem, że fajnie by było w tym roku się tam wybrać. Ale nie dałem rady — wstęp był wolny, ale wyprawa do Brukseli to jednak spore koszta i w tym roku nie wchodziło to w grę :-(. Może w przyszłym roku się uda...

BTW. ralphm miał tam wykład na ten sam temat, o którym ja będę opowiadał na Pingwinariach. Jeszcze przed jego wykładem rozmawialiśmy o tym i przekazał mi kilka cennych uwag. Zapewne też skorzystam z jego materiałów, jak już je gdzieś wystawi. Zobaczymy, czy mój wykład będzie chociaż w części tak udany jak jego...

2 komentarze do wpisu „ FOSDEM”


Glest

Glest — fajna gierka, od niedawna także pod Linuksa.

W sumie dużo w to jeszcze nie grałem (i pewnie nie pogram, bo czasu brak), ale wygląda i brzmi bardzo ładnie.

1 komentarz do wpisu „ Glest”


Szalona kobieta i jej cudowna ciąża...

Ta historia, na którą natrafiłem przypadkiem, robi wrażenie...
Oops, I did it again

Dodaj komentarz do wpisu „ Szalona kobieta i jej cudowna ciąża...”


Powtórka z rozrywki...

Zrobiłem sobie kolejny test z kobiecej anatomii. I znowu wypadłem nienajlepiej (14/30)... Tutaj mnie nawet dość dosadnie podsumowano...
[pitiful]

Chyba naprawdę potrzebuję korepetycji... ;-)

3 komentarze do wpisu „ Powtórka z rozrywki...”


Gicze diwidi

Narzekałem, że nie ma taniego odtwarzacza dla geeków. W końcu postanowiłem jednak kupić to Manta Emperor 2, szczególnie, że w piątek wyszła wersja beta nowego firmware — z obsługą OGG Vorbis, na czym szczególnie mi zależało.

Emperor jest niewątpliwie giczą zabawką. Możliwość wymiany firmware, w tym dodawania pewnych własnych modyfikacji oraz zepsucia urządzenia, obsługa najróżniejszych formatów audio i video oraz cały zestaw różnych wyjść sprawia, że jest się czym bawić. Typowy geek doceni też możliwość podyskutowania na forum Manty, także z producentami — zmiany w firmware są tam właśnie dyskutowane z użytkownikami. Jednak jest to wciąż urządzenie za 300zł, a więc nie żaden cud techniki. Żonie szczególnie nie spodobała się tacka, która wydaje się być dość delikatna — jak ją zobaczyła, to od razu chciała zwracać odtwarzacz do sklepy. Kiczowate podświetlenie (w Emperor 2 można to już wyłączyć z pilota :-)) i przekombinowany dizajn nie były w stanie nas zniechęcić, paskudne literówki w oprogramowaniu (NASTĄPNY) już bardziej. Po podłączeniu sprzętu do telewizora i puszczeniu muzyki z CD wyszedł jeszcze jeden feler — podczas grania muzyki telewizor cały czas się musi świecić, jeśli muzyka ma grać przez jego głośniki. To i ta nieszczęsna tacka to były powody, dla których mieliśmy Cesarza zwracać.

Aby włożyć odtwarzacz na odpowiednią półkę musieliśmy zabrać stamtąd radiomagnetofon Fisher, którego i tak już dawno nie używaliśmy. Rzuciły mi się w oczy wejścia line-in, w sam raz, aby podpiąć pod DVD. Jednak pamiętaliśmy, że już próbowaliśmy to zastosować jako wzmacniacz — i do przenośnego odtwarzacza CD i do komputera — za każdym razem bezskutecznie. Mimo wszystko w końcu postanowiłem jednak spróbować to podłączyć... i zadziałało :-). Brzmienie głośników radiomagnetofonu nieporównywalnie lepsze niż to brzęczenie z telewizora, no i oczywiście stereo. Żonce też taka konfiguracja się spodobała i postanowiliśmy, że Cesarz zostanie. Wczoraj obejrzeliśmy sobie też testowo jeden film (Podejrzany). Film niespecjalnie nadawał się do testowania takiego sprzętu, bo raczej niskobudżetowy, bez powalających efektów audiowizualnych, ale oglądało się całkiem nieźle — dużo przyjemniej niż z komputera. Obraz też jakby lepszy.

Sprawdziliśmy już płytki CD, VideoCD, DVD, CD-R z MP3 i zdjęciami (JPG) — wszystko działało jak należy. No może rzeczywiście upierdliwe jest to, że podczas przeglądania plików odtwarzanie muzyki jest zatrzymywane, ale można to przeżyć. DiViXów itp. nie próbowałem, bo nie mam i nie używam. OGGów też jeszcze nie, bo na razie nie wgrywałem nowego softu. Głupio byłoby sobie odtwarzacz pierwszego dnia zepsuć ;-). Poczekam z tym jeszcze trochę, może przez ten czas wyjdzie stabilne wydanie firmware.

9 komentarzy do wpisu „ Gicze diwidi”



[szpieg] Jesteście obserwowani...