Nagość...
Znowu zajrzałem na blog
Sarong Party Girl. Lubię jej teksty. Nie tylko dlatego, że są
nieprzyzwoite (to oczywiście też ;-)), ale dlatego że podoba mi
się sposób w jaki pisze. I to co pisze też. Daje do myślenia. Tylko trochę
tego dużo i teksty długie, dlatego zaglądam tam tylko czasem i nie czytam
wszystkiego.
Dzisiaj przeczytałem jej tekst o nagości
Tropical Silence
. Niezły, chociaż nie zgadzam się z nim w 100%. Czy
potrafilibyśmy tak docenić piękno nagich ciał, gdyby nigdy nie były ukrywane?
Chyba nie.
Śledzenie komentarzy (RSS)
16 stycznia 2005 12:20:09
To jest fajne bo to jest takie niebanalne. Ale nie każde gołe ciało jest warte oglądania. Co chciałbym oglądać na dyskotece, nie chcę oglądać na spacerze, przechodząc obok kościoła, z którego wychodzi tłum starych babć.