Pierdzące autko, c.d.
W pracy poprosiłem kolegę, żeby na to zerknął. Poszedł ze mną, otworzyliśmy
maskę, kazał zapalić. I stwierdził, że nic tam się nie dzieje, po prostu
masz tłumik pęknięty
(ja tam się nie znam, ale czy to sobie nie przeczy?) i
polecił jakiegoś tłumikarza
w Zabrzu. Ja jednak postanowiłem najpierw
zadzwonić do swojego mechanika — Bercika
. Okazało się, że takie
rzeczy też robią. Podałem mu rocznik i model silnika i powiedział, że zamówi
co będzie trzeba, ale te Fiaty to mają różnie
.
Wracałem więc z pracy znacznie głośniej niż zwykle. Zajechałem do
mechanika, kanał był wolny, a tłumik już czekał. Jednak Bercik
od razu
mnie uprzedził, że według katalogu takiego rocznika jak mój, to w ogóle nie
ma. I rzeczywiście tłumik miałem zupełnie inny i tamten zupełnie nie
pasował. Ale to nie wszystko...
Mechanik jak wszedł do kanału i obejrzał co się stało, to powiedział coś w
rodzaju ułała...
(w każdym razie zabrzmiało drogo, bardzo drogo), potem
przez chwile nie mówił nic (mimo, że nawet jego syn, też pracujący w tym
warsztacie, chciał się dowiedzieć, co ciekawego tam ojciec zobaczył). Potem
usłyszałem upalił się przy samym katalizatorze
.
Okazało się, że odpowiednią część mogą na jutro sprowadzić i kosztowałaby
750zł. Dla mnie to trochę dużo, więc skończyło się na tym, że spróbują to
jakoś posztukować — przyspawać jakąś rurę itp. Zobaczymy. W każdym razie
jutro znowu autobusem do pracy. :-(
Śledzenie komentarzy (RSS)
08 grudnia 2004 22:57:18
Ja takie problemy zawsze rozwiązywałem tłumikarzem, który robił swoje wersje modeli katalogowych.
Jak mi kiedyś zaśpiewał za 'oryginalny' tłumik do warczyburga (z silnikiem polo) to już nigdy więcej nie próbowałem pytać o oryginały.