Niespodzianka...
Rano gdy wsiadałem do samochodu przed blokiem za wycieraczką znalazłem karteczkę:
Bardzo prosimy nie parkować samochodu przed garażami, bo utrudnia to, a czasem uniemożliwia korzystanie z nich.
Unikajmy niepotrzebnych konfliktów !!!
Mieszkańcy naszego bloku parkują w tym miejscu (na ulicy pod blokiem, przy
żywopłocie) od zawsze
. Od zawsze
też stoją tam te garaże i od zawsze
wiadomo, że
dojazd do nich jest zrobiony beznadziejnie. Jednak jakoś ludzie sobie dotychczas radzili...
Tę karteczkę, nie podpisaną nawet, bym po prostu olał. Ale przy podjeździe pod blok postawili
nam znak zakaz zatrzymywania
. Tak — zatrzymywania, nie postoju.
Nie mogę legalnie podjechać pod własny blok, żeby wysadzić rodzinkę, czy
wyciągnąć zakupy. Pocieszające jest to, że właściciele garażów nie mogą
legalnie się zatrzymać, żeby otworzyć sobie drzwi. :-)
Nie wiem co teraz będę robił... chyba spróbuję jakoś interweniować, a parkować mogę spróbować gdzie indziej (nie ma u nas na osiedlu wiele miejsc parkingowych). Ewentualnie będę ten zakaz łamał (bardzo tego nie lubię, i zwykle udaje mi się unikać), tak jak łamałem zakaz wjazdu w uliczkę za garażami — jedyne miejsce gdzie można było zawrócić po podjechaniu pod blok.
Wrrrr....
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
28 października 2004 09:00:04
No chyba kogoś powaliło...