Sprawa dymu wyjaśniona (prawie)
Wygląda na to, że z AlchemyXa jest lepszy mechanik, a sparrow niech lepiej ulepsza Joggera, a nie ludzi straszy ;-)
Pojechałem z mechanikiem na miejsce. Ten, w marnym świetle reflektorów swojego malucha, obejrzał wnętrzności mojego autka, pomacał, powąchał, może nawet posmakował (wspominał potem coś o słodkim smaku) i stwierdził, że to płyn chłodniczy. Nie był jednak w tych warunkach w stanie dokładnie znaleźć źródła przecieku. Zbadawszy poziom płynu w chłodnicy uznał, że mogę ostrożnie pojechać fiacikiem do warsztatu, tylko muszę uważnie obserwować kontrolkę temperatury i jak się zapali, to się zatrzymać. Nie zapaliła się i szczęśliwie dojechaliśmy na miejsce. Samochodzik spędzi tę noc pod warsztatem, a jutro się okaże co mu dokładnie jest i ile będzie nas to kosztować.
No cóż... przypomnę sobie jak się jeździ autobusem do pracy. Zresztą, i tak miałem sobie jutro przypomnieć, bo samochód jest tym razem żonce potrzebny. Jak się mechanik szybko nie uwinie, to żonka też sobie przypomni... już to widzę jak się cieszy ;-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
30 września 2004 19:13:15
Mówiłem, że nie ma się co martwić :). Jeśli poszła uszczelka, a wszystko na to wskazuje to koszty będą niewspółmierne do spowodowonego strachu (uszczelka pod głowicę afair poniżej 200 zł). Przy okazji warto spytać (jeśli to była uszczelka) czy poszła ze starości, czy np. z przegrzania silnika.