Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Dymy

Jadę sobie spokojnie naszym nowiutkim samochodzikiem z pracy do domciu. Zjechałem już z autostrady (hehe) w stronę naszego osiedla, gdy nagle w tylnej szybie zobaczyłem biały dym...

Zastanawiałem się czy to na pewno moje?, czy przypadkiem to się po prostu para wodna kondensuje na spalinach (ale nie jest jeszcze tak zimno i inni tak nie mieli). W końcu zauważyłem, że dymi mi się spod maski. To już nie było się co zastanawiać. Zjechałem na bok, włączyłem awaryjne, wziąłem gaśnice (a bo ja wiem co tam mogło być?), szmatę (żeby nie dotykać potencjalnie gorącej maski gołymi rękami) i delikatnie podniosłem maskę. Była zimna, ogień nie buchnął, ale wyleciało sporo dymu. Otworzyłem całkiem, poczekałem aż dym się rozrzedził. Na moje oko silnik był zachlapany olejem, ale nie wiem skąd mógł on wyciekać bagnet i korek wydają się być na swoim miejscu (o ile ja wiem, gdzie jest ich miejsce)...

No to zadzwoniłem do żony, żeby skontaktowała się z naszym mechanikiem. Potem przestawiłem samochód w jakiś zjazd, żeby nie stać na ruchliwej jezdni (zapalałem samochód nieco drżącymi rękami). Żona się nie dodzwoniła, ale dała mi numer telefonu fachowca. Mnie się udało i wyjaśniłem panu co się dzieje. Mechanik nie był w stanie przez telefon ocenić co dokładnie się działo, nie namawiał mnie też bardzo żebym do warsztatu dojechał (niedaleko, ale wolałem nie ryzykować). Niestety teraz jeszcze ma jakąś robotę. Mam do niego wpaść po 18:00 i wtedy tam podjedziemy zobaczyć. Tymczasem samochodzik stoi sobie gdzieś przy wjeździe do jakiejś hurtowani, a my tylko wyglądamy przez okno czy jakaś chmura czarnego dymu się stamtąd nie unosi ;-)

Ale Polonezik (nasze poprzednie autko) nigdy nie robił nam takich numerów! Nie wiem, może to taki niewinny żarcik ze strony autka, a może po prostu się rozchorował -- jak cała rodzina choruje, to cała! ;-)


Komentarze

kalma

30 września 2004 17:33:09

Wiesz.. Jak masz naprawdę nowiutkie autko, to dzwonisz na assistance i "niech coś z tym zrobią" ;)

Jajcus

30 września 2004 17:35:00

Przecież wiesz, że moje nowiutkie autko to 4-letnie Uno (może jakieś lepszejsze w tym wieku jeszcze mają assistance) ;-)

Jajcus

30 września 2004 17:35:31

A nasz "Bercik" to prawie jak assistance :-)

sparrow

30 września 2004 17:39:41

uuu widzialem juz takie cos, przegrzany silnik. Bialy dym z tylu bo byly uszkodzone tloki i przez to zrobily sie nieszczelne, woda sie zmieszala z olejem i zrobila sie taka zupa ze masakra. Byl wymagany caly remont silnika, duuuuuze koszta :(

Jajcus

30 września 2004 17:42:20

Nie strasz. Jeśli tak, to mogła by mi się chociaż jakaś lampa wcześniej zaświecić.

Jajcus

30 września 2004 17:42:40

s/lampa/lampka/

AlchemyX

30 września 2004 17:42:50

Jesteś pewien, że to był olej a nie płyn chłodniczy? :)

Jajcus

30 września 2004 17:44:22

A bo ja wiem... wydawało się tłuste...

sparrow

30 września 2004 17:45:19

Ja widzialem na wlasne oczy olej jak wyciekal poprzez tloki

AlchemyX

30 września 2004 17:46:22

Płyn chłodniczy wygląda dość podobnie. Jest gęsty. W każdym bądź razie nie ma co panikować. Ja bym stawiał na uszkodzoną uszczelkę, przez co wylazło tego razem troche z olejem na silnik, a to co się dostało do paliwo spaliło się właśnie na biało (na biało kopci płyn chłodniczy, na czarno olej).

sparrow

30 września 2004 17:57:03

Plyn chlodniczy ma zdecydowanie inny kolor od oleju ;) No wlasnie jakiego koloru byl ten wyciek ?

Jajcus

30 września 2004 18:03:54

a bo ja wiem... raczej przejrzysty... na silniku i na lakierze trudno było kolor stwierdzić, a na ziemi pod samochodem parę czarnych plamek, ale cokolwiek spłynęło po silniku mogło być w końcu czarne.

AlchemyX

30 września 2004 18:06:41

Jeśli masz w miarę świeży olej to mógł to być olej. Jeśli jednak już olej troche przejeździł, to był płyn chłodniczy.

W jednej i drugiej sytuacji jazda nie jest wskazana, gdyż olej w samochodzie chłodzonym cieczą nie sprawdza się zbytnio jako chłodziwo ani na odwrót - płyn chłodniczy kiepsko smaruje elementy silnika :).

Ika

30 września 2004 18:08:34

Zostawił biedne autko na pastwę losu... samo... chore... ;-(

AlchemyX

30 września 2004 18:09:45

A jak stoi na parkingu, a Ty pod kołderką w ciepłym domku, to Ci nie szkoda?:P

Jajcus

30 września 2004 18:10:48

AlchemyX, a ty to pewnie sypiasz ze swoim motorkiem? ;-)

Ika

30 września 2004 18:11:23

Pod domkiem to na "swoim miejscu", znany teren i własne śmieci ;-)

AlchemyX

30 września 2004 18:12:23

No nie sypiam, bo bym dziada nie wciągnął po schodach, ale stoi w ciepłym garażu przykryty kołderką :)

kalma

30 września 2004 18:20:00

Sparrow, Ty to potrafisz człowieka pocieszyć ;)

Ika

30 września 2004 18:26:35

Spoko, mnie po jego błagalno-przepraszającym "Iwonka...?" w telefonie juz chyba mało co jest w stanie zdenerwować ;-) Ciekawe, że pierwsze co zrobiłam to popatrzyłam na zegarek i pomyślałam: "Kurwa, rozwalił auto" ;-)

sparrow

30 września 2004 18:51:47

Wiecie, zawsze lepiej powiedziec na poczatek w stylu: "to bedzie kosztowalo 5tys", a potem nagle sie okazuje ze: "a jednak tylko 2tys". W tym momencie nastepuje ulga "jak to dobrze ze to nie 5tys" ;)

a jak na poczatek sie powie "2tys" to sie potem mysli "kurde cale 2tys" :D

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...