Taka mała katastrofa
Żona pojechała do lekarza. Zostałem Krysią sam... Jakoś sobie radzimy, aż w
pewnym momencie dziecię mnie informuje: zasiusiałam galotki
. No fajnie.
No to każę jej iść do łazienki, tam mogę ją rozebrać, może coś jeszcze
wyciśnie do nocniczka. Spodziewałem się mokrych majteczek i galotek
,
ale czekała mnie większa niespodzianka: wielkie kupsko w majteczkach. Fuj!
No to trzeba było dziecko rozebrać całkiem, zająć się tymi nieszczęsnymi majteczkami, Krysia w tym czasie jeszcze coś do nocnika naprodukowała, umyć ją i ubrać na nowo. Mam to już za sobą... ufff.
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
24 września 2004 19:57:39
BUAHAHAHAHAHAHAHA!!!! :-D