Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

To już jest koniec...

Niestety. Jutro wieczorem wyjeżdżamy i wracamy do domu. Ja przez swoje chorowanie miałem zmarnowane część z tych trzech tygodni tutaj, więc tym bardziej żal już wyjeżdżać.

Jak już pisałem grzyby się zaczęły pojawiać. Wszyscy tutaj w domku nazbierali sporo maślaczków, czy trochę kurek, a mnie się udało wczoraj znaleźć nawet parę kozaków, o dziwo wszystkie to stare kapcie. Dwa były tak zeżarte, że nawet nie było co zbierać. Dzisiaj grzybobranie sobie praktycznie odpuściłem. Zajrzałem tylko na 10 minut między brzózki, gdzie wczorej te kozaki zebrałem i udało się znaleźć jednego młodego kozaczka. Niestety był tak samo robaczywy jak tamte stare, tyle że przez ślimaki prawie nie ruszony. Później, idąc po prostu ścieżką przez las znalazłem prawdziwka. Myślałem, że to mały muchomorek, ale sprawdziłem z bliska i okazało się że jednak prawdziweczek. Ledwo co od ziemi odrósł, a już w połowie zeżarty przez ślimaki, a do tego trochę robaczywy (to drugie to właściwie norma w przypadku prawdziwków). Jeszcze jutro spróbuję trochę grzybków pozbierać...

Wczoraj i dziś nadrabiałem zaległości w wędkowaniu. Nic nie złowiłem, ale trochę sobie z kijem na plaży posiedziałem. I fajnie było. Może innym razem coś się złapie. Jednak w tym roku wiele sobie nie połowiłem — zaledwie kilka razy udało mi się z wędką na plażę wyrwać.


Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...