Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Krysia woli mamusię, ale grzyby rosną

Wczoraj wieczorem dołączyłem do żony kąpiącej Krysię. Ostatnio żona wszystko robiła z powodu mojego chorowania, a chciałem się na coś przydać. Żona wyszła na trochę i ja zostałem. W końcu uznałem, że kąpiel dziecka nie polega tylko na patrzeniu jak dziecko siedzi w wodzie i się bawi. Postanowiłem ją umyć, najpierw umyłem jej plecka. Ona wtedy w ryk na cały domek. Żona przyleciała, a Krysia się jej żali: Tatuś umył! i płucze sobie rączki. No to żona jej obmywa te rączki. Ja mówię, że umyłem plecka, o rączkach nic nie wiem. To Krysia z płaczem "Tatuś umył plecka!" no i mamusia musiała plecki też po tym strasznym wydarzeniu umyć... Ja tym czasem się zmyłem...

Po kąpieli zająłem się wycieraniem i ubieraniem Krysi. To już należy to moich zwykłych obowiązków. Jednak Krysia przy tym powtarzała Mamusia wytsie!, Mamusia ubiezie dzidzi piziamkę, na szczęście tym razem bez płaczu.

Krysia woli mamusię nie tylko od tatusia, ale też bardziej niż dziadków. Niestety, szczególnie rano. W zeszłym roku rano robiliśmy operację podrzutek — dziecko było wystawiane za drzwi i szło do dziadków, a rodzice mogli jeszcze zostać trochę sami w łóżku. Niestety w tym roku nie ma tak dobrze :-(.

Dzisiaj Krysia była trochę łaskawsza dla Tatusia. Gdy żona z teściem poszli pić, dziecko zostało ze mną na placu zabaw i nawet dobrze się bawiło. Tak dobrze, że mimo przypominania jej, że jest w samych majteczkach nie upomniała się na czas o nocniczek i zostawiła kałużę na chodniku prowadzącym do domku. Na szczęście (dla mnie) większością brudnej roboty z tym związanej zajęła się babcia.

Ostatnio nie byłem w formie by chodzić na plażę, czy do miasta na lody, czy gofry, więc więcej łaziłem po lesie. A zaczyna to mieć coraz większy sens. Po kolejnych deszczach zaczęło się coś pokazywać. Wczoraj przyniosłem trochę kurek, kilka maślaków (cała masa ich pojawiła się na ośrodku, zaraz na przeciwko naszego domku, ale te sobie ktoś inny zaklepał), kozaka i podgrzybka złotawego. Wszystkie raczej młode, chociaż kozak zeżarty przez robaki.

Dzisiaj zebrałem jeszcze kilka maślaczków, a później z żoną i Krysią (sama zebrała ze dwie sztuki) nazbieraliśmy masę (jak na jedno małe miejsce) kurek i parę podgrzybków złotawych. Wygląda na to, że grzyby zaczną się na dobre akurat gdy wyjedziemy.


Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...