Wieczorny spacerek z dzidziusiem...
Dzisiaj sam byłem z dzidzią na spacerku (nie, nie jest to takie wyjątkowe — czasem mi się zdarza), więc dzisiaj o Krysi będzie tutaj.
Krysia chciała jechać wózkiem (wygodnicka!), ale wybiliśmy jej to z głowy
mówiąc, że najwyżej może być rowerek, albo mały wózeczek do pchania. Wybrała
rowerek. Na rowerku nawet sama stwierdziła, że dzidzia sama
(po
ostatnich, prawie udanych próbach), a więc można było ją spróbować nauczyć
wreszcie pedałowania. I tym razem były postępy — dwa razy nawet udało się
jej zrobić pełny obrót pedałami. Jednak do końca jeszcze nie zakumała o co w tym
chodzi i o samodzielnej jeździe jeszcze nie ma mowy. Do parku więc pojechaliśmy
tradycyjnie — dzidzia siedzi i kieruje, a tatuś pcha kijem.
Kubusia w parku nie było. Podobno od wczoraj u niego jest babcia, więc nikt inny się nie liczy. Jednak Krysia nie rozpaczała, a nawet poznała innego sympatycznego chłopczyka — Jasia. Najpierw bawili się raczej osobno, ale jak Krysia zamoczyła zjeżdżalnię wycierając ją mokrym listkiem łopianu, to Jaś stwierdził, że trzeba to wytrzeć. Krysia dostała więc chusteczkę od taty i zaczęła wyciarać, potem Jaś dostał drugą chusteczkę od swojej mamy i dzieci wycierały razem. Głośno przy tym gadając (niekoniecznie zrozumiale). Zużyte zostały conajmniej cztery chusteczki (wyrzucone ładnie przez dzieci do kosza). Gdy ślizgawka była już sucha dzieci zaczęły na niej szaleć — prześcigać się w wchodzeniu po pochylni, zjeżdżać jedno po drugim i głośno komentować dziurę na górze.
Po zjeżdżalni przyszedł czas na inne atrakcje placu zabaw — poziome
drabinki i takie coś na łańcuchach. Krysia dostawała już głupawki
,
objawiającej się głównie głośnym śmiechem. Jasiu też, ale on raczej robił się
coraz głośniejszy. Był już czas wracać, ale jak mówiłem o tym Krysi to tylko
słyszałem w odpowiedzi: Ja nie ciem do domu!
. Jednak w końcu Jaś zrobił
się zbyt nachalny i Krysia postanowiła jednak wracać. Wróciła cała
rozpromieniona — w znakomitym humorze. Chyba Kubuś ma powód do
zmartwień... ;-)
Śledzenie komentarzy (RSS)
Jesteście obserwowani...
13 lipca 2004 22:39:28
Chyba jutro Kubuś musi przyjść do parku, aby przypomnieć Krysi o swoim istnieniu :)