Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Wieczorny spacerek z dzidziusiem...

Dzisiaj sam byłem z dzidzią na spacerku (nie, nie jest to takie wyjątkowe — czasem mi się zdarza), więc dzisiaj o Krysi będzie tutaj.

Krysia chciała jechać wózkiem (wygodnicka!), ale wybiliśmy jej to z głowy mówiąc, że najwyżej może być rowerek, albo mały wózeczek do pchania. Wybrała rowerek. Na rowerku nawet sama stwierdziła, że dzidzia sama (po ostatnich, prawie udanych próbach), a więc można było ją spróbować nauczyć wreszcie pedałowania. I tym razem były postępy — dwa razy nawet udało się jej zrobić pełny obrót pedałami. Jednak do końca jeszcze nie zakumała o co w tym chodzi i o samodzielnej jeździe jeszcze nie ma mowy. Do parku więc pojechaliśmy tradycyjnie — dzidzia siedzi i kieruje, a tatuś pcha kijem.

Kubusia w parku nie było. Podobno od wczoraj u niego jest babcia, więc nikt inny się nie liczy. Jednak Krysia nie rozpaczała, a nawet poznała innego sympatycznego chłopczyka — Jasia. Najpierw bawili się raczej osobno, ale jak Krysia zamoczyła zjeżdżalnię wycierając ją mokrym listkiem łopianu, to Jaś stwierdził, że trzeba to wytrzeć. Krysia dostała więc chusteczkę od taty i zaczęła wyciarać, potem Jaś dostał drugą chusteczkę od swojej mamy i dzieci wycierały razem. Głośno przy tym gadając (niekoniecznie zrozumiale). Zużyte zostały conajmniej cztery chusteczki (wyrzucone ładnie przez dzieci do kosza). Gdy ślizgawka była już sucha dzieci zaczęły na niej szaleć — prześcigać się w wchodzeniu po pochylni, zjeżdżać jedno po drugim i głośno komentować dziurę na górze.

Po zjeżdżalni przyszedł czas na inne atrakcje placu zabaw — poziome drabinki i takie coś na łańcuchach. Krysia dostawała już głupawki, objawiającej się głównie głośnym śmiechem. Jasiu też, ale on raczej robił się coraz głośniejszy. Był już czas wracać, ale jak mówiłem o tym Krysi to tylko słyszałem w odpowiedzi: Ja nie ciem do domu!. Jednak w końcu Jaś zrobił się zbyt nachalny i Krysia postanowiła jednak wracać. Wróciła cała rozpromieniona — w znakomitym humorze. Chyba Kubuś ma powód do zmartwień... ;-)


Komentarze

koraga

13 lipca 2004 22:39:28

Chyba jutro Kubuś musi przyjść do parku, aby przypomnieć Krysi o swoim istnieniu :)

kalma

13 lipca 2004 23:19:30

Kubuś jest na razie na etapie "Tata, ty nie! Z babcią!" ;)

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...