Dzień ojca
Dzisiaj w pracy dokończyłem paczkowanie Postfix 2.1 dla PLD. Dzięki temu mogłem skonfigurować SPF (dopisałem też odpowiednie regułki dla wszystkich 131 obsługiwanych domen) i umożliwić amavisowi (amavisd-new) odrzucanie zawirusionej poczty kodem 5xx już w sesji SMTP. W międzyczasie przyszła do mnie "wirtualna kartka", oczywiście od córeczki.
Kartka to jeszcze nic. Tego się przecież mogłem spodziewać. Znacznie większą
niespodzianką była dla mnie wizyta córki i żony u mnie w pracy. Byłem w takim
szoku, że zamiast okazać radość miałem raczej przerażenie na twarzy
:-). Dobrze, że dziewczyny nie zrozumiały źle.
Oczywiście pochwaliłem się córeczką wszystkim koleżankom i kolegom z pracy.
Dzidzi pokazałem serwer — serwer gier, stojący u mnie na biurku, bo do
serwerowni bała się wejść. Jednak zrozumiała że tam też jest serwer i nawet
zauważyła selwel - zamknom. no!
, gdy sprzątaczka zamykała serwerownię.
Selwel
jest obiektem zainteresowania dziecka odkąd tatuś pewnej niedzieli
pojechał go naprawiać zamiast pójść z córeczką na spacer.
Z pracy wróciłem wyjątkowo szybko i wygodnie — z żoną i córką samochodem.
Byłem w domu wcześniej niż bym się normalnie doczekał tramwaju (urwałem się z
pracy też trochę szybciej). Po pracy i obiadku trochę poleniuchowaliśmy, a potem
skorzystaliśmy z zaproszenia na działkę Kubusia (oczywiście Kubuś też tam
pojechał). Dzieci szalały na działce, potem w parku — coraz chętniej się
razem bawią. Pod koniec spacerku już Krysia dostawała głupawki
.
Przebiegając pod zjeżdżalnią walnęła się głową w rurkę, ale po chwili płaczu
dalej szalała. Do mieszkania po schodach (na trzecie piętro) wchodziła na
czworakach, głośno szczekając i twierdziła, że jest konik
. Potem była
trochę marudna, ale jak się można było spodziewać wykończona i szybko poszła
spać.
Śledzenie komentarzy (RSS)
27 czerwca 2004 13:42:31
Taki dzień ojca mi się podoba, bo wtedy facet może się poczuć naprawdę ojcem. Niestety mój jaki uznaje, to piwo i telewizor :).