Zaloguj się

Jog Jajcusia

xmpp:jajcus@jajcus.net

Powrót na stronę główną

Pingwinaria - czyli tam i z powrotem

Wyjechałem w Czwartek rano. Na pociąg umówiłem się wcześniej z Lamagrą, on nawet załatwił mi bilet. Pociąg odjechał punktualnie o 6:45. Za Katowicami zaburczało mi w brzuchu i przypominałem sobie o wielkiej smakowitej bułce z kurczakiem którą mi żona przygotowała... i którą zostawiłem w lodówce. :-(. Przez chwilę nawet pomyślałem, czy się po tę bułkę nie wrócić, jednak zrezygnowałem z tego pomysłu. W Krakowie byliśmy o 8:55 i okazało się że PKS-y do Krynicy mamy o 9:40 i 10:50 (wcześniej myśleliśmy że o 10:40). Postanowiliśmy pojechać tym wcześniejszym (mimo że tubylec Antymon twierdził, że ten autobus nie istnieje). Wcześniej szukaliśmy miejsca gdzie można by coś na szybko zjeść i się nie zatruć. Skończyło się na jakichś drożdżówkach. Autobusem z nami jechała już całkiem sympatyczna gromadka pingwinów.

W Krynicy koledzy postanowili że pójdziemy na piechotę i że ja, skoro już tam byłem, będę prowadził. Do tego na skróty, a nie ulicą. Sam przyznałem, że gdzieś tam jest czerwony szlak prowadzący pod sam hotel, ale nie powiedziałem że wiem gdzie ten szlak jest. Gdy szlak znaleźliśmy (po wspięciu się z plecakami na bardzo stromą górkę) okazało się że idzie on albo w dół (z powrotem), albo w górę, ale w przeciwnym kierunku. Ja nie chciałem iść w dół, a oni w górę, więc poszliśmy na przełaj. Oni wciąż myśleli że znam drogę, ja taki pewny nie byłem. Jednak jakoś trafiliśmy. Potem się okazało że jeszcze co najmniej jedna grupka dotarła do hotelu w podobny sposób.

Na miejscu organizatorzy już czekali. Kazali się zalogować i iść na obiad. Obiad był niespodzianką - tym razem można się było nim najeść i nawet był bar sałatkowy. Po obiedzie miał być wykład lcamtufa, który się nie stawił. Organizatorzy byli wściekli (jego tłumaczenie: zaspałem), a portret Michała trafił na tarczę do rzutów, która później została odpowiednio użyta. Zamiast lcamtufa był wykład TeX dla blondynek sprzed dwóch lat. Potem pan Barbaszewski opowiadał o swoich wdrożeniach Linuksa za parę milionów.

W piątek jakoś udało się wstać na śniadanie i zaliczyć pierwsze dwa wykłady Laboratorium studenckie pod VMWare i LVM, EVMS i inne metody zarządzania dyskami. Greylistings, obiad i część zamieszania po obiedzie (coś się w programie pozmieniało) sobie darowałem. Zamiast tego poszedłem pod Jaworzynę pojeździć na nartach. Śniegu resztki, kawałek trzeba było narty znieść bo na samej górze śniegu nie było wcale, ale na trasie dało się jeździć. Miejscami ładny, chociaż sztuczny, śnieżek, miejscami więcej błota niż czegokolwiek innego, a w cieniu lód. Mimo wszystko jeździło mi się wyjątkowo dobrze. Po nartach zdążyłem jeszcze na koniec wykładu o strategii robienia backupów i spotkanie z redakcją Linux Magazine. Potem kolacja i wykład Tristana o projekcie Alrauna (pomysł użycia Linuksa w szkołach na Windowsowych pracowniach od Ministerstwa). A na koniec oczywiście Karaoke. Kto nie był niech żałuje - takich pingwinich ryków nigdzie indziej nie uświadczy. Mnie jakoś się udało nie stracić po tym głosu (sobotnim prelegentom na szczęście też nie).

W sobotę po śniadaniu pierwszy wykład był o odpowiedzialności za szkodę spowodowaną przez błędne działanie programu komputerowego - o obowiązującym prawie, prowadzony przez prawnika, ale bardzo interesujący (w końcu wszystkich programistów to w jakiś sposób dotyczy). Wykładu o wxWindows nie było, zamiast tego ktoś wyszedł prowadzić jakieś luźne rozmowy (teraz zadawajcie mi jakieś pytania). Nawet zaczął ciekawie opowiadać o bezpiecznej dystrybucji w dystrybucji, ale najwyraźniej nie dość ciekawie, bo poszedłem się gdzieś szwendać. Spotkałem Tristana i Arghila, którzy wyciągnęli mnie na spacer na Jaworzynę (adresowanie geograficzne w sieci nie wydało nam się warte rezygnacji z kontaktu z naturą). Przynajmniej raz miałem okazję tam wejść a kolejką gondolową zjechać (dotychczas jedynie wjeżdżałem kolejką). Po drodze obejrzeliśmy sobie innych narciarzy i wodę chlustającą spod ich nart. Widać że trochę ich tam na weekend przyjechało i nawet uruchomiono wyciąg talerzykowy, który w piątek nie działał. Na górze wypiliśmy kolę/piwa i zjechaliśmy na dół na obiad. Już ludzie spotkani po drodze twierdzili że obiad jest marny. No i rzeczywiście - po zupie ogórkowej (dobra była, ale to tylko zupa) podano pierogi z jabłkami. Ani ja ani paru kolegów nie uznaliśmy że to poważny obiad, więc po obiedzie pojechaliśmy coś zjeść na miasto. Wróciliśmy pod koniec prezentacji IBM-a, która wyglądała na to, że nic ciekawego nie straciliśmy. Potem był wykład o projekcie rozproszonego środowiska zarządzania obiektami trwałymi Santa Maria oraz prezentacja Novella. Prezentacja zaczęła się filmem Lord of the Net - Two Servers - cała sala pękała ze śmiechu. Potem facet pokazywał jak działa pakiet Red Carpet - taki poldek połączony z cronem i paroma skryptami i opakowany w okienkowy interfejs. Oczywiście komercyjny. Na koniec był jeszcze jeden film: Kernel. Po kolacji były dyskusje o tym jak powinna wyglądać rządowa Strategia dotycząca informatyzacji i Wolnego Oprogramowania, a potem jeszcze było spotkanie RWO. W tym samym czasie zaczynało się ognisko. Po spotkaniu RWO poszliśmy na ognisko, a po ognisku jeszcze trochę dyskutowaliśmy (w nieco innym gronie) w czyimś pokoju. Jak zwykle do swojego pokoju wróciłem jako ostatni z lokatorów (i tak dużo wcześniej niż wielu innych kończyło zabawę).

W niedziele były jeszcze trzy wykłady - o sieciach bezprzewodowych (interesujący mnie o tyle, że zastanawiam sie nad kupnem czegoś takiego), wykład Antymona o Jabberze (spodziewałem się politycznego nudzenia, ale było naprawdę ciekawie) oraz Jak skutecznie otworzyć swoje źródła (moje projekty były najlepiej opisane w punktach czego nie robić :-)).

Do domu zabrałem się z Tristanem. Jechał z nami też Bartek (do Krakowa) i Gaber (do Katowic). Obyło się bez żadnych komplikacji czy innych ciekawostek, więc ten akapit zostaje wyjątkowo krótki. :-)

Teraz z żoną oglądamy zdjęcia z pingwinariów... i mnie na żadnym nie ma. Żona zaczyna mieć jakieś głupie podejrzenia. Więc może ktoś tutaj potwierdzi mój pobyt na Pingwinariach? ;-)


Komentarze

Jajcus

05 kwietnia 2004 20:24:20

Błe. Wycinanie <p> z wpisów na stronie głównej to chyba najpaskudniejszy feature w historii tego joggera. :-(

Zabcia

05 kwietnia 2004 20:33:42

No pewno, ze byl na Pingwinariach.
Cmokaski.

Jajcus

05 kwietnia 2004 20:47:11

Zabciu, boję się że Ty tylko pogarszasz sytuację... ;-)

radious

05 kwietnia 2004 23:30:21

Ja go nie widziałem Err... Aaaa... Mnie rodzice na pingwinaria nie puścili, to pewnie dlatego!

PeTe

06 kwietnia 2004 10:50:51

Czyżby chodziło o to:
http://www.novell.com/brainshare/lord_of_the_net_real.ram

jpc

06 kwietnia 2004 16:08:50

A jakieś materiały? Może gdzieś notatki z "Historia Open Sourceowych projektów Jajcusia, czyli czego nie robić upubliczniając kod."?

radious

06 kwietnia 2004 16:21:43

A tak przy okazji, Jajcus, na pingwinariach i wszelkich jesianiach jak sa widziane osoby niepelnoletnie?

qz

06 kwietnia 2004 16:22:36

albo jak ktos woli paskudny format mpg to mozna znales to to tu:
http://www.novell.com/events/videos/media/lord_of_the_net_mpg.mpg

Jajcus

06 kwietnia 2004 17:13:57

radious: muszą sobie znaleźć pełnoletniego opiekuna - było parę takich osób

jpc: materiały jeśli będą, to się prawdopodobnie na http://pingwinaria.7thguard.net/ pojawią. Teraz są tam zdjęcia.

Pete,qz: dzięki zaraz wstawię link do wpisu

DeeJay1

06 kwietnia 2004 21:08:38

Jajcus: byles - mnie tam co prawda nie było, ale czuję że byłeś :P

Jurij

07 kwietnia 2004 01:47:14

Czy mam rację?

http://socrat.org/pics/pingwinaria2004/mini/soc-pv-2004-63-Hmm_chyba_masz_racje.jpg

Na upartego to nawet można przeczytać na ID że to Jajcuś :-)

Jajcus

07 kwietnia 2004 09:02:03

Jurij: trafiłeś! :-)

Jajcus

07 kwietnia 2004 09:29:03

Przed chwilą uzupełniłem wpis o linki do filmów Novella. Jeszcze raz dzięki za namiary.

smoku

19 kwietnia 2004 14:27:12

http://staff.xiaoka.com/smoku/foto/Krynica-2004/Image(242).jpg
Zielono-czarna plama, pod drugą literką I na transparencie IBMa, dwa miejsca przed kolesiem z "wirkiem" debiana na plecach, to Ty?

Jajcus

19 kwietnia 2004 14:28:55

smoku: jest to bardzo prawdopodobne, ale jako dowód że tam byłem to słabe ;-)

smoku

19 kwietnia 2004 14:29:51

Zwłaszcza dla kobiety. :-)

M

25 kwietnia 2008 15:23:38

a gdzie zdjecia z pingwinariow?

Dodaj nowy komentarz

Dostępne jest formatowanie Textile

Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code
 
 

Śledzenie komentarzy (RSS) TrackBack URI


[szpieg] Jesteście obserwowani...