Zostałem sam
Żona i córka wyjechały na dwa tygodnie do Bochni wypoczywać. Nie będzie miał
kto pilnować, żebym za długo przed kompem nie siedział. Nie będzie miał kto mi
pysznych obiadków gotować. Nie będzie miał kto fundować mi wieczornej łóżkowej
gimnastyki. Moje zdrowie jest więc zagrożone, ale dwa tygodnie powinienem jakoś
przeżyć. Szczególnie, że na weekend do nich się wybieram.
Ten czas postaram się spędzić jakoś pożytecznie. Może przynajmniej część moich projektów ruszy z miejsca. Mam nadzieję że wcześniej nie znajdę jakiejś super gierki ani innego pożeracza czasu, ani że w firmie za dużo roboty mi nie przywalą.
Na razie rozpoczynam destrukcję mieszkania, od kuchni - idę sobie przygotować jakąś namiastkę obiadu.
Śledzenie komentarzy (RSS)
14 marca 2004 14:18:19
Eee, grunt żebyśchaty nie puścił z dymem to jakoś przeżyjesz :)